Burnham gotowy na rzucenie wyzwania Starmerowi po zwycięstwie w wyborach

Andy Burnham z brytyjskiej Partii Pracy - były burmistrz Wielkiego Manchesteru i nowo wybrany deputowany do Izby Gmin z okręgu Makerfield - ściska dłoń zwolenniczki po zwycięstwie w wyborach uzupełniających w okręgu Makerfield. Burnham i zwolennicy świętują w lokalu „The Edge Wigan” w Wigan, na północy Anglii. 19 czerwca 2026 r.

Źródło zdjęcia, Reuters

    • Autor, BBC News
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 5 min

Andy Burnham wróci do brytyjskiej Izby Gmin po zwycięstwie w wyborach uzupełniających. Wygrana toruje mu drogę do walki z Keirem Starmerem o przywództwo Partii Pracy i stanowisko premiera Wielkiej Brytanii.

Były burmistrz Wielkiego Manchesteru został deputowanym z okręgu Makerfield na północnym zachodzie Anglii, zdobywając prawie 55% głosów.

Pokonał konkurenta z kierowanej przez Nigela Farage'a partii Reform UK. Robert Kenyon zajął drugie miejsce z wynikiem 35% głosów.

Po ogłoszeniu wyników Burnham stwierdził, że jego zwycięstwo może być „punktem zwrotnym" dla Partii Pracy.

„Wszyscy wiedzą, że [brytyjska] polityka nie działa," powiedział w przemówieniu. „Dzisiejszy wieczór może - naprawdę może - okazać się punktem zwrotnym".

Burnham wielokrotnie zapowiadał wcześniej, że chciałby wystartować w wyścigu o przywództwo partii. By wziąć udział, musi nie tylko zdobyć miejsce w Izbie Gmin, ale też zapewnić sobie poparcie co najmniej 81 innych deputowanych-laburzystów.

Burnham - były minister za rządów Tony'ego Blaira i Gordona Browna - powiedział w piątkowym przemówieniu, że od dawna dążył do powrotu do Izby Gmin, by „dokończyć niedokończoną sprawę" i pomóc północnej Anglii w pełni „wykorzystać jej potencjał".

Makerfield jest od 120 lat bastionem poparcia dla Partii Pracy. Jednak w majowych wyborach lokalnych zwyciężyła tam partia Reform UK. Ugrupowanie Farage'a odnotowało wówczas ogromny wzrost poparcia w całej Anglii – głównie kosztem rządzącej partii Keira Starmera i konserwatystów.

Na początku kampanii w Makerfield sondaże wskazywały na wysokie poparcie dla Reform UK. Jednak kandydat partii - radny Robert Kenyon, z zawodu hydraulik - zajął ostatecznie drugie miejsce, uzyskując 15 696 głosów. Na Burnhama zagłosowało 24 927 wyborców.

Zwycięstwo w wyborach uzupełniających miało kluczowe znaczenie dla starań Burnhama o objęcie przywództwa Partii Pracy.

„Andy Burnham nie mógł liczyć na lepszy wynik," skomentował w piątek Chris Mason, redaktor polityczny BBC.

Wybory w Makerfield „pozwoliły Burnhamowi i jego zespołowi przetestować w praktyce pewną tezę: (...) że to właśnie on, w przeciwieństwie do Keira Starmera, jest politykiem Partii Pracy zdolnym pokonać Nigela Farage'a i Reform UK," napisał Mason w analizie dla BBC News.

Wiceprzewodniczący Reform UK, Richard Tice, przekonywał w programie „BBC Breakfast", że przyczyną porażki w Makerfield było taktyczne głosowanie mające na celu odsunięcie Starmera od władzy.

Pomiń Brytyjskie wybory lokalne: sukces Farage'a i presja na laburzystów i czytaj dalejBrytyjskie wybory lokalne: sukces Farage'a i presja na laburzystów

Koniec Brytyjskie wybory lokalne: sukces Farage'a i presja na laburzystów

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer podczas wizyty na osiedlu mieszkaniowym w północnym Londynie. Wielka Brytania, 19 czerwca 2026 r. Peter Macdiarmid/Pool via REUTERS

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Porażka Partii Pracy w niedawnych wyborach samorządowych podkopała zaufanie do premiera Keira Starmera

Starmer pogratulował Burnhamowi zwycięstwa we wpisie na X. Stwierdził w nim, że mieszkańcy Makerfield „wybrali kampanię Partii Pracy opartą na nadziei i optymizmie zamiast podziałów i nienawiści".

W piątek Starmer powiedział też dziennikarzom, że wystartuje w wyborach na przywódcę Partii Pracy, jeśli zostaną one ogłoszone po powrocie Andy'ego Burnhama do Westminsteru.

„Nie zamierzam się wycofywać," zadeklarował.

Według Sharon Graham, sekretarz generalnej Unite – jednego z głównych związków zawodowych w Wielkiej Brytanii – „jasne jest, że potrzebujemy uporządkowanego planu wyborów na przywódcę partii".

„Keir Starmer musi podjąć słuszną decyzję i ustąpić," powiedziała Graham.

Były minister zdrowia Wes Streeting - który również planuje udział w ewentualnym wyścigu o przywództwo - napisał na X, że wygrana Burnhama „daje nam wszystkim nadzieję, że Partia Pracy wciąż jest w stanie zwyciężać".

Jednak Steve Reed, sekretarz ds. społeczności lokalnych w rządzie Keira Starmera, wezwał laburzystów do zjednoczenia się.

W wywiadzie dla BBC Radio 5 Live Reed określił dyskusję na temat walki o przywództwo partii jako „spekulacje".

Stwierdził też, że laburzyści powinni skupić się na „trudnej walce" z Reform UK w zbliżających się wyborach na następcę Burnhama na stanowisku burmistrza Wielkiego Manchesteru.

„Wiemy, że ludzie chcą zmian - głosowali na zmiany," powiedział Reed.

„Jesteśmy partią zmian i pozostajemy zdeterminowani, by je wprowadzić. Jednak zrobimy to najlepiej, trzymając się razem."

Nigel Farage, lider partii Reform UK, przemawia z uniesionymi rękami, stojąc obok białego samochodu dostawczego. Za nim stoi lekko uśmiechnięty kandydat partii na deputowanego z okręgu Makerfield, Robert Kenyon. Za nimi, po prawej stronie zdjęcia, stoi grupa mężczyzn. Jeden z nich trzyma w górze kamerę wideo z dołączonym mikrofonem. Inny trzyma w górze smartfon.

Źródło zdjęcia, EPA

Podpis zdjęcia, Choć partia Nigela Farage'a odnotowała znaczny wzrost poparcia w majowych wyborach lokalnych, w Makerfield musiała ustąpić Andy'emu Burnhamowi

„Zwycięstwo Andy'ego Burnhama w wyborach uzupełniających w Makerfield to niezwykły osobisty sukces," napisał John Curtice, profesor politologii na University of Strathclyde, w analizie dla BBC News.

„Niezależnie od okoliczności poparcie dla partii rządzącej niemal zawsze spada w wyborach uzupełniających. Jednak w wczorajszym głosowaniu Burnham nie tylko utrzymał 45-procentowy wynik, jaki Partia Pracy uzyskała w tym okręgu w 2024 roku, ale zwiększył poparcie dla [laburzystów] o 10 punktów procentowych."

„W sondażach ogólnokrajowych Partia Pracy utknęła na poziomie zaledwie 19% – bez większych zmian od zeszłej jesieni. Nie ma zatem żadnych dowodów na to, by ten zwrot sytuacji mogła wyjaśniać jakakolwiek znacząca zmiana w popularności partii w ciągu ostatnich kilku tygodni," napisał prof. Curtice.

„Co więcej, sondaże przeprowadzone podczas kampanii w Makerfield sugerowały, że Partia Pracy poniosłaby dotkliwą porażkę, gdyby jej kandydatem był ktokolwiek inny," dodał.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska