Śledztwo BBC: „Agenci" OnlyFans kontrolują i zastraszają twórczynie, zabierając połowę ich zarobków

Portret Rebekki, odsłaniający głowę i ramiona, stojącej na jasnym, kamiennym tle. Ma długie, blond, falowane włosy i nosi czarny top i jasnoróżową kurtkę. Zamyślona patrzy w obiektyw.

Źródło zdjęcia, Gus Palmer/BBC

Podpis zdjęcia, Twórczyni OnlyFans, Rebecca, była narażona na obraźliwe wiadomości i przemoc
    • Autor, Natasha Cox
    • Autor, Amelia Ellis
    • Autor, Kirstie Brewer
    • Autor, Mike Radford
    • Stanowisko, BBC News
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 9 min

Ostrzeżenie: artykuł zawiera opisy przemocy, które mogą być trudne dla części czytelników.

Rebecca, twórczyni publikująca na OnlyFans, dołączyła do agencji po tym, jak obiecała jej pomoc w zwiększeniu jej zarobków na platformie dla dorosłych. Zamiast tego — jak twierdzi — była przez nią wykorzystywana, grożono jej córce, a do jej domu wysłano zamaskowanych, agresywnych mężczyzn, by ją zaatakowali.

„Na początku byli przemili".

29-latka z południowej Walii mówi, że jej nowi menedżerowie powtarzali jej, że jest piękna i że „nigdy wcześniej nie widzieli takiej dziewczyny" jak ona.

Jak opowiada w dokumencie BBC Three „OnlyFans: Inside the Machine", już po kilku tygodniach stali się „bardzo kontrolujący" — krytykowali jej wygląd i zabraniali jej wychodzić ze znajomymi.

Jak twierdzi, sytuacja eskalowała po tym, gdy Rebecca zmieniła dane logowania do swojego konta, obawiając się, że agencja — mająca dostęp do profilu — może jej zablokować dostęp do konta.

„Doprowadzę do tego, że ty i twoja córka znikniecie," brzmiała jedna z wiadomości, które widziało BBC.

Ktoś rzucił cegłą w jej okno, a kilka tygodni później pod jej dom przyjechało dwóch zamaskowanych mężczyzn. Jeden z nich wszedł do środka i — jak relacjonuje Rebecca — dusił ją oraz „rzucał nią po schodach". Pokazała BBC zdjęcia siniaków na nogach i szyi.

Jej historia jest częścią szerszego schematu oskarżeń wobec agentów działających w internecie jako menedżerowie OnlyFans (OFM). Obiecują oni twórcom pomoc w rozwijaniu działalności na platformie, jednak ustalenia BBC pokazują, że niektórzy z nich stosują wyzysk i groźby.

Rozmawialiśmy z 60 brytyjskimi twórcami OnlyFans i przeniknęliśmy do jednej z największych prywatnych grup zrzeszającej agentów w serwisie Telegram — OFM Empire, liczącej 24 tys. członków.

Znaleźliśmy tam porady dotyczące pozyskiwania twórców, przejmowania kontroli nad ich kontami i czerpania zysków — często przy użyciu gróźb przemocy. Jeden z użytkowników nazwał to „metodą alfonsa".

OnlyFans od co najmniej czterech lat wie o obawach dotyczących nadmiernie wyzyskujących agencji OFM, kiedy w międzynarodowych mediach po raz pierwszy pojawiły się zarzuty wobec takich firm.

Nasze śledztwo po raz pierwszy koncentruje się jednak na Wielkiej Brytanii, gdzie mieści się siedziba OnlyFans. Według ekspertów ds. praw człowieka i prawników, którzy zapoznali się z ustaleniami BBC, platforma nie robi wystarczająco dużo, by chronić twórców przed wyzyskiem.

„To, czego doświadczyła Rebecca, to wszystkie rozpoznawalne oznaki wykorzystywania — kontrola, przymus, presja finansowa i brak możliwości swobodnego odejścia," powiedziała BBC niezależna brytyjska komisarz ds. przeciwdziałania współczesnemu niewolnictwu Eleanor Lyons.

„To coś, czemu rząd powinien przyjrzeć się dokładniej… Potencjalnie mamy do czynienia z platformą, która umożliwia wyzysk i nadużycia."

Rzecznik OnlyFans oświadczył, że zarzut, jakoby firma „przymykała oko" na te problemy, jest „bezpodstawny".

Dodał, że spółka „niezwykle poważnie" traktuje bezpieczeństwo użytkowników i „znacząco inwestuje" w środki ochrony swojej społeczności, spełniając wszystkie obowiązki wynikające z brytyjskiej ustawy o bezpieczeństwie w internecie (Online Safety Act).

„Relacja OnlyFans dotyczy wyłącznie naszych twórców i fanów. Nie jesteśmy powiązani z żadnymi podmiotami trzecimi, w tym agencjami zarządzającymi, ani ich nie wspieramy.

Niestety nie możemy kontrolować ani wpływać na umowy, które twórcy zawierają poza platformą, ponieważ nie jesteśmy ich stroną," dodał rzecznik.

Portret odsłaniający głowę i ramiona twórczyń OnlyFans, Gii Clarke (po lewej) i Lily Phillips (po prawej). Patrzą w obiektyw, uśmiechając się z zamkniętymi ustami. Gia ma na sobie biały podkoszulek i tatuaże na szyi i ramionach, otoczone długimi blond włosami. Lily ma falowane, jasnobrązowe włosy i na sobie ciemny T-shirt.
Podpis zdjęcia, Gia Clarke i Lily Phillips to odnoszące sukcesy twórczynie OnlyFans, ale twierdzą, że kobiety na tej platformie mogą być narażone

Ponad 4,6 mln twórców OnlyFans na całym świecie publikuje filmy i zdjęcia dla płacących subskrybentów. Platforma pobiera od nich 20-procentową prowizję.

Firma Fenix International Limited, która zarządza OnlyFans i jest jednym z brytyjskich sukcesów w branży mediów społecznościowych, wykazała w ostatnim sprawozdaniu roczny zysk przed opodatkowaniem w wysokości 684 mln dolarów (2,517 mln złotych).

Wraz z rozwojem platformy powstał globalny ekosystem agencji OFM, próbujących wykorzystać jej popularność. Obiecują one twórcom pozyskanie większej liczby subskrybentów i wyższe zarobki, w zamian pobierając część ich dochodów przed opodatkowaniem — najczęściej 50 proc.

Gia Clarke, brytyjska twórczyni publikująca treści na OnlyFans od momentu uruchomienia platformy 10 lat temu, mówi, że otrzymuje więcej wiadomości od agencji OFM niż od fanów.

„Sam koncept \[OFM] jest bardzo dobry, problem w tym, że działa w tej branży zbyt wiele niewykwalifikowanych osób… ponieważ nie ma żadnych regulacji, modelki nie wiedzą, komu mogą ufać" — mówi, określając część agencji jako „napastliwe".

Umowy między twórcami a agencjami OFM, które przeanalizowało BBC, pokazują, że menedżerowie pobierają nawet 70 proc. zarobków. Wiele z nich wymaga pełnego dostępu do kont oraz nakłada kary finansowe na twórców próbujących wcześniej zerwać kontrakt.

„Agencje OFM wykorzystują twórców… co niemal sprowadza ich do roli osób podporządkowanych agentom i agencjom, uwięzionych w nieuczciwych umowach," powiedział Matt Jury z kancelarii specjalizującej się w prawach człowieka McCue Jury & Partners.

Podobnego zdania jest Sophie Kemp, szefowa działu prawa publicznego w kancelarii Kingsley Napley.

„To w żadnym stopniu nie wygląda na uczciwą relację kontraktową. Takie działania wydają się pierwszym krokiem na drodze do wykorzystywania twórców," powiedziała.

Przykładowy przykład prawdziwej wymiany zdań na Telegramie między członkami grupy menedżerów OnlyFans o nazwie OFM Empire. Użytkownik 1 mówi: „Mam modelkę, która nie chce płacić”. Użytkownik 2: „Wyślijcie kilka osób, żeby ją odwiedziły”, a następnie Użytkownik 3: „Ja bym się pojawił u czyichś drzwi, lol”.
Podpis zdjęcia, BBC ustaliło, że na Telegramie toczą się podobne dyskusje

Kilkoro spośród 60 twórców, z którymi rozmawiało BBC, twierdzi, że ich menedżerowie uzyskiwali dostęp do kont i następnie zaniżali informacje o zarobkach, by zatrzymać większą część pieniędzy dla siebie.

Jedna osoba powiedziała nam, że jej menedżer zmienił hasło, odcinając ją od konta. Inna twierdzi, że agencja OFM zmieniła dane bankowe przypisane do konta, tak by pieniądze trafiały bezpośrednio do menedżera.

Podobne praktyki są otwarcie omawiane na telegramowej grupie OFM Empire.

„Załóż im e-mail i hasło do [OnlyFans]. Nie będą mogli się zalogować," — napisał jeden z użytkowników. „Mam też dostęp do ich [platformy płatniczej] na ich nazwisko, ale przez e-mail, który sam stworzyłem. I hasło. Mam pełną kontrolę nad wszystkim."

Rzecznik OnlyFans przekazał, że platforma stosuje „rygorystyczne procedury weryfikacji użytkowników, kontroli płatności i stałego monitorowania kont".

Dodał, że jeśli pojawią się jakiekolwiek obawy dotyczące danego konta, OnlyFans „natychmiast ogranicza do niego dostęp, wszczyna dochodzenie i podejmuje działania mające zapewnić, że twórca kontroluje swoje konto".

Jednak gdy dziennikarka BBC założyła konto z wykorzystaniem zweryfikowanego zdjęcia, mogła użyć danych bankowych swojego kolegi do otrzymywania testowych płatności.

OnlyFans przekazał BBC, że: „W Wielkiej Brytanii, gdy twórca zleca wypłatę środków z konta OnlyFans, nasi zewnętrzni operatorzy płatności przeprowadzają weryfikację odbiorcy płatności. Jeśli taka weryfikacja zakończy się niepowodzeniem, płatność zostaje odrzucona."

Portret Rebekki, patrzącej z ukosa na osobę stojącą za obiektywem. Wygląda poważnie, a jej twarz obramowana jest falowanymi blond włosami.
Podpis zdjęcia, Rebecca ostrzega inne kobiety, aby przed podjęciem współpracy z OFM przeprowadziły własne badania

Rebecca mówi, że zmieniła hasło do swojego konta OnlyFans po tym, jak jej znajomej współpracującej z tą samą agencją OFM zmieniono dane logowania bez jej zgody, odcinając ją od jej konta.

Kobieta, która ma jedno dziecko twierdzi, że potem zaczęła otrzymywać obraźliwe telefony i wiadomości.

„Wysyła mi mój własny adres i pisze, jak będzie ciągał mnie i moją córkę za włosy," mówi Rebecca.

„Do zobaczenia wkrótce, dziwko," brzmiała inna wiadomość, którą widziało BBC.

Kilka dni później ktoś rzucił cegłą przez okno jej domu — relacjonuje Rebecca. Choć zgłosiła sprawę policji, była zbyt przerażona, by wspomnieć o agencji OnlyFans.

Opisuje też atak, do którego miało dojść trzy tygodnie później, gdy do jej domu przyszło dwóch zamaskowanych mężczyzn.

„Jeden z nich siedział na mnie i mnie dusił. Próbowałam tylko sięgnąć po telefon, żeby do kogoś zadzwonić, bo myślałam, że to już koniec.

Kiedy pokazali, na co ich stać, przestali i wyszli."

Rebecca jest przekonana, że oba incydenty były powiązane z jej menedżerem.

„Nie mam konfliktu z nikim innym."

Selfie Rebekki siedzącej, z twarzą zasłoniętą telefonem komórkowym. Ma na sobie szare szorty, a na obu kolanach i ramionach ma ciemne siniaki.
Podpis zdjęcia, Rebecca pokazała BBC zdjęcia swoich siniaków

Rebecca nie jest jedyną twórczynią treści na OnlyFans, z którą rozmawiało BBC i która twierdzi, że spotkała się z groźbami.

Inna kobieta, prosząca o zachowanie anonimowości, powiedziała, że początkowo zgodziła się oddawać od 35 do 40 proc. swoich zarobków, ale później uznała, że to zbyt dużo.

„Powiedział mi, że jeśli chcę obniżyć ten procent, muszę zapłacić mu 10 tys. funtów za cały czas i wysiłek, jaki we mnie zainwestował."

Gdy odmówiła, menedżer miał powiedzieć jej, że „spotka ją to, na co zasługuje".

„Bałam się: czy przyjdzie pod mój dom? Czy usunie moje konto? Opowiadał mi historie o tym, co zrobił innym dziewczynom — jak usuwał ich konta albo wysyłał prawników do ich domów," mówi.

„Co tydzień dostawałam pojedyncze wiadomości: 'spotka cię to, na co zasługujesz'. 'Poczekaj tylko, to nadchodzi'." Kobieta zerwała już współpracę z tym menedżerem.

33-letnia Leanne podpisała kontrakt, który dawał jej menedżerowi dostęp do konta oraz możliwość zmiany przypisanego do niego adresu e-mail. Umowa przewidywała także przekazywanie mu 50 proc. jej dochodów przed opodatkowaniem — po potrąceniu prowizji przez OnlyFans.

Kontrakt, z którym zapoznało się BBC, stanowił również, że Leanne musi realizować prośby subskrybentów dotyczące treści w ciągu 24 godzin.

Kobieta twierdzi, że już przy podpisywaniu umowy zaznaczyła, iż nie będzie nagrywać materiałów o charakterze explicite, jednak — jak mówi — menedżerowie stale wywierali na nią presję.

Ostatecznie zgodziła się nagrać jeden taki film „żeby dali jej spokój", pod warunkiem, że nie zostanie sprzedany jej obserwującym za mniej niż 250 dolarów (917 złotych).

Po nagraniu materiału czuła się — jak mówi — „fizycznie chora" i nawet go nie obejrzała.

Leanne siedzi na białej sofie i z poważnym wyrazem twarzy patrzy na kogoś poza kadrem. Ma długie ciemne włosy i okulary założone na głowę.
Podpis zdjęcia, Leanne nie jest już twórczynią OnlyFans

Leanne dowiedziała się później, że materiał został sprzedany za mniej niż 40 dolarów (30 funtów).

„To sprawiło, że poczułam się obrzydliwie i upokorzona," mówi. Kobieta nie publikuje już treści na OnlyFans.

OnlyFans od dawna wiedziało o obawach dotyczących nadmiernie wyzyskujących agencji OFM dzięki doniesieniom medialnym, ale BBC ustaliło również, że przynajmniej jedna twórczyni próbowała bezpośrednio zwrócić uwagę firmy na problem.

Riley poinformowała platformę o dyskusjach prowadzonych na grupie OFM Empire, z których miało wynikać, że agenci kupują i sprzedają kontrakty twórców bez ich wiedzy.

„Metody stosowane przez te grupy stają się coraz bardziej wyzyskujące," napisała w e-mailu do zespołu wsparcia OnlyFans w 2024 roku. Wiadomość widziało BBC.

Poproszono ją o przedstawienie dowodów, więc przesłała linki do OFM Empire oraz zrzuty ekranu wiadomości publikowanych na forum.

Później poinformowano ją jednak, że nie ma wystarczających dowodów, by OnlyFans mogło podjąć działania.

OnlyFans przekazało BBC, że „wszelkie osoby wykorzystujące twórców" powinny być zgłaszane platformie, a w razie potrzeby także policji, tak aby „mogły zostać pociągnięte do odpowiedzialności i by można było podjąć odpowiednie działania w celu ochrony naszej społeczności twórców".

Brytyjska komisarz ds. przeciwdziałania współczesnemu niewolnictwu Eleanor Lyons powiedziała, że OnlyFans ma prawny obowiązek chronić użytkowników przed nielegalnymi treściami i szybko reagować po uzyskaniu informacji o takich przypadkach.

„To alarmujące, że przypadki wykorzystywania są zgłaszane, ale wygląda na to, że nie są odpowiednio rozpatrywane," powiedziała po zapoznaniu się z e-mailami Riley.

„To rodzi poważne pytania o to, czy OnlyFans wywiązuje się ze swoich prawnych obowiązków wobec użytkowników."

Lyons dodała, że już prowadzi rozmowy z brytyjskim regulatorem rynku cyfrowego Ofcom oraz politykami, którzy — jej zdaniem — „powinni znacznie uważniej przyjrzeć się tej sprawie".

Według niej agencje OFM powinny podlegać większemu nadzorowi, a być może także systemowi licencjonowania.

Ofcom przekazał BBC, że relacje ofiar przedstawione w śledztwie są „głęboko niepokojące".

„Regulowane strony i aplikacje, takie jak OnlyFans, muszą oceniać ryzyko wykorzystywania swoich usług do popełniania przestępstw," napisano w oświadczeniu. „Przestępstwa popełniane całkowicie poza internetem nie podlegają jednak ustawie Online Safety Act."

Lily Phillips, jedna z najlepiej zarabiających brytyjskich twórczyń na OnlyFans, powiedziała, że brak regulacji dotyczących OFM tworzy „niebezpieczne środowisko, w którym osoby podatne na wykorzystanie mogą paść ofiarą nadużyć".

„Ludzie widzą, ile pieniędzy można zarobić na OnlyFans. Każdy chce więc mieć kawałek tego tortu, szczególnie mężczyźni… każdy chce uszczknąć coś dla siebie," powiedziała.

Sophie Kemp z kancelarii Kingsley Napley uważa, że OnlyFans ma obowiązek dbać o bezpieczeństwo twórców i — w świetle ustaleń BBC — jej zdaniem „to tylko kwestia czasu, zanim platforma będzie musiała mierzyć się z pozwami o zaniedbania ze strony twórców, którzy ponieśli szkody".

Rebecca mówi, że chciała udowodnić swojej byłej agencji, że może odnieść sukces na OnlyFans bez ich pomocy.

Obecnie współpracuje z agencją prowadzoną przez kobiety, co — jak mówi — sprawia, że „czuje się znacznie lepiej".

Dodaje jednak, że praca na OnlyFans „nie jest czymś na całe życie" i ma nadzieję, że pewnego dnia zarobi enough pieniędzy, by otworzyć własną szkołę jazdy konnej.

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska