Ukraina jest globalnym centrum surogacji — ale to może się wkrótce skończyć

Kobieta w ciąży stoi w ogrodzie z ręką na brzuchu. Ma długie, proste, ciemne włosy i ubrana jest w pasującą bluzkę i spodnie, białe z kilkoma czarnymi łatkami. Ma też na sobie jasnobrązową bluzę z kapturem.
Podpis zdjęcia, Karina Tarasenko twierdzi, że nigdy nie zdecydowałaby się na macierzyństwo zastępcze, gdyby nie wojna, ale teraz planuje mieć tyle dzieci z pomocą surogatek, na ile pozwoli jej ciało, aby móc zaoszczędzić na zakup domu
    • Autor, Sofia Bettiza
    • Stanowisko, Reporterka ds. zdrowia globalnego w World Service
    • Relacja z, Kijów
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 9 min

Karina jest w szóstym miesiącu ciąży, ale rozwijający się w jej łonie płód nie jest jej dzieckiem.

22‑letnia mieszkanka wschodniej Ukrainy jest matką surogatką, w ciąży z embrionem powstałym z komórki jajowej i nasienia chińskiej pary.

Gdy Karina miała 17 lat, jej dom został zniszczony, kiedy jej miasto — Bachmut — stało się jednym z najzacieklej atakowanych miejsc na wczesnym etapie rosyjskiej, pełnoskalowej inwazji.

Kiedy większość miasta zamieniła się w gruz i popiół, wraz z partnerem przenieśli się do Kijowa, lecz mieli trudności ze znalezieniem stałej pracy.

To właśnie wtedy — gdy pewnego dnia w sklepie ledwo wystarczyło Karinie pieniędzy na chleb i pieluchy dla ich półtorarocznej córki — zdecydowała się na płatną surogację.

Mówi, że nigdy nie zostałaby matką surogatką, gdyby nie wojna, która doprowadziła do utraty pracy i biznesów przez miliony ludzi, gwałtownego wzrostu inflacji oraz ostrego spadku PKB Ukrainy.

„Na początku bycie matką surogatką wywoływało we mnie złość i rozczarowanie, ale teraz po prostu to zaakceptowałam," mówi Karina Tarasenko, która obecnie mieszka na obrzeżach Kijowa w mieszkaniu zapewnionym przez klinikę surogacyjną. Jest w ciąży z dziewczynką.

Za urodzenie dziecka ma otrzymać 12 500 funtów (ok. 61,133 tys. złotych) — to niemal dwa razy więcej niż średnie wynagrodzenie na Ukrainie — choć większość pieniędzy dostanie dopiero po porodzie.

Początkowo Karina miała otrzymać 15 500 funtów (ok. 75,805 tys. złotych), ale gdy jedno z bliźniąt, z którymi była w ciąży, zmarło, jej wynagrodzenie zostało obniżone, zgodnie z zapisami umowy.

Mimo początkowych wątpliwości Karina planuje teraz podjąć się tylu ciąż surogacyjnych, na ile pozwoli jej zdrowie, by odłożyć pieniądze na zakup własnego domu.

Jednak wkrótce decyzja ta może zostać jej odebrana.

Reklama w mediach społecznościowych z napisem WYPRZEDAŻ BLACK FRIDAY. Na zdjęciu pięcioro dzieci w pieluchach, a za nimi uśmiechnięta kobieta. Ma długie brązowe włosy i białą koszulkę w niebieskie paski.

Źródło zdjęcia, BioTexCom

Podpis zdjęcia, Aktywiści krytykują kampanie reklamowe i oskarżają kliniki o przekształcanie reprodukcji w towar

Przed wybuchem wojny Ukraina była powszechnie wymieniana jako drugie na świecie centrum komercyjnej surogacji, zaraz po Stanach Zjednoczonych.

Choć konflikt znacząco wpłynął na rynek surogacji, eksperci powiedzieli BBC World Service, że liczba takich przypadków niemal wróciła do poziomu sprzed wojny.

Jednocześnie ukraiński parlament rozpatruje obecnie projekt ustawy, który wprowadziłby ostrzejszy nadzór nad branżą surogacyjną i w praktyce zakazałby dostępu obcokrajowcom, którzy stanowią 95% przyszłych rodziców. Propozycje te cieszą się szerokim poparciem w parlamencie.

Celem ustawy jest ściślejsze uregulowanie branży, która bywa oskarżana o uprzedmiotowienie reprodukcji oraz wykorzystywanie biednych i znajdujących się w trudnej sytuacji kobiet. Zwolennicy zmian argumentują również, że w czasie wojny — gdy wskaźniki urodzeń gwałtownie spadły — Ukrainki nie powinny rodzić dzieci dla cudzoziemców, choć liczba dzieci urodzonych w ramach surogacji stanowi niewielki odsetek ogółu urodzeń.

„Z powodu wojny rośnie liczba zdesperowanych kobiet, a kliniki oferują im taką możliwość, ponieważ zachodnie pary chcą tanio «kupować» dzieci," mówi Maria Dmytriewa, działaczka na rzecz praw kobiet, która sprzeciwia się surogacji z powodów etycznych i uważa, że projektowana ustawa nie idzie wystarczająco daleko.

Jej zdaniem praktyka ta powinna zostać na Ukrainie całkowicie zakazana.

Dmytriewa oskarża kliniki surogacyjne o otwarte kierowanie reklam do uboższych kobiet, wskazując na kampanie w mediach społecznościowych.

Jedna z reklam wygenerowanych przez sztuczną inteligencję, opublikowana w styczniu tego roku przez jedną z klinik w celu pozyskania nowych matek surogatek, przedstawia kobietę zmuszoną do wyboru między zakupem drewna na opał a ubraniami dla dzieci — nawiązując do trudności, jakich wielu Ukraińców doświadczyło podczas wojny.

Inna kampania reklamowa z 2021 roku, prowadzona przez największą w kraju klinikę surogacyjną BioTexCom – Centrum Reprodukcji Człowieka, promowała „wyprzedaż Black Friday" na dzieci urodzone przez matki surogatki.

Zapytana przez BBC o to, czy takie reklamy mogą być uznane za obraźliwe, firma BioTexCom broniła ich, twierdząc, że skutecznie zwracały uwagę na surogację.

Klinika spotkała się również z krytyką dotyczącą sposobu swojego funkcjonowania. W 2018 roku prokuratura wszczęła śledztwo przeciwko dyrektorowi generalnemu kliniki, Albertowi Tochilowskiemu, oraz dwóm innym byłym pracownikom, podejrzewanym o popełnienie przestępstw, w tym handlu ludźmi.

Prokuratura poinformowała, że postępowanie przygotowawcze zostało następnie zawieszone, aby umożliwić „współpracę międzynarodową" oraz zebranie informacji z zagranicy.

BioTexCom oraz Tochilowski oświadczają, że zawsze działają zgodnie z prawem i „kategorycznie zaprzeczają zarzutom".

Prokuratura nie podała szczegółów dotyczących zarzutów związanych z handlem ludźmi, jednak BioTexCom przekazał BBC, że sprawa dotyczyła niezgodności DNA między rodzicami a dzieckiem. Klinika twierdzi, że jej personel nie ponosi za to odpowiedzialności i że „ich zdaniem do problemu doszło na etapie pobrania nasienia", które miało miejsce w innym kraju.

Firma podkreśla, że pomaga ludziom spełniać marzenia o rodzicielstwie, daje kobietom możliwość legalnego zarobku oraz zapewnia im opiekę medyczną, zakwaterowanie i wyżywienie.

Karina początkowo zgłosiła się do BioTexCom z zamiarem zostania matką surogatką, jednak ostatecznie zrezygnowała ze współpracy z kliniką, uznając, że podczas pierwszych wizyt była tam traktowana chłodno.

Dzieci pozostawione same

Kobieta trzyma na rękach małe dziecko. Chłopiec jest odwrócony tyłem do kamery, więc jego twarz nie jest widoczna. Ma ciemne włosy i jest ubrany w niebieską kurtkę i czerwone spodnie. Kobieta patrzy w obiektyw – ma krótkie, proste, blond włosy i czarny top. Stoją na zewnątrz, a za nimi widać szorstką trawę i kilka domów.
Podpis zdjęcia, Wei przebywa w państwowym domu dziecka na Ukrainie, ponieważ jego przyszli rodzice nigdy go nie odebrali

Zdarzają się także przypadki porzucania dzieci po urodzeniu, gdy biologiczni rodzice zmieniają zdanie.

Na Ukrainie przyszły rodzic ponosi prawnie odpowiedzialność za dziecko po jego narodzinach, a porzucenie dziecka — z jakiegokolwiek powodu — jest niezgodne z prawem.

W praktyce jednak egzekwowanie tych przepisów, zwłaszcza w sprawach transgranicznych, bywa trudne.

Wei, który ma dziś pięć lat, doznał poważnego uszkodzenia mózgu po przedwczesnym porodzie w 2021 roku. Jego surogacja została zorganizowana przez klinikę BioTexCom.

Obecnie Wei mieszka w państwowym domu dla dzieci z niepełnosprawnościami w Kijowie.

Podczas wizyty BBC jadł z przyjaciółmi rozgniecionego banana — dzieci zasiadają razem do każdego posiłku.

Wei nie jest w stanie samodzielnie siedzieć, utrzymać głowy ani prawidłowo widzieć i będzie wymagał całodobowej opieki przez całe życie.

Po poinformowaniu o jego stanie zdrowia przyszli rodzice z jednego z krajów Azji Południowo‑Wschodniej zdecydowali się go nie odebrać. W praktyce zniknęli, a wielokrotne próby skontaktowania się z nimi — zarówno przez władze, jak i przez BioTexCom — zakończyły się niepowodzeniem.

Matka surogatka Wei'a również nie chciała się nim zająć, a zgodnie z prawem ukraińskim nie miała wobec niego żadnych zobowiązań prawnych.

Valeria Soruchan z ukraińskiego Ministerstwa Zdrowia — jedna z osób dążących do zmiany prawa — mówi, że „wiele" dzieci urodzonych w wyniku surogacji zostaje porzuconych, choć rząd nie prowadzi dokładnych statystyk w tej sprawie.

Nie sprzeciwia się ona surogacji co do zasady, ale krytykuje brak regulacji na Ukrainie i popiera zakaz dostępu do surogacji dla cudzoziemców.

Dyrektor generalny BioTexCom, Albert Tochilowski, określił to, co się stało, jako „tragedię", mówiąc, że gdy rodzice porzucają dziecko, „częściowo uznajemy to za naszą odpowiedzialność".

Gdy dzieci zostają porzucone, kliniki nie mają prawnego obowiązku partycypowania w kosztach ich utrzymania w państwowych placówkach, które finansowane są ze środków publicznych i prywatnych. BioTexCom nie przekazał żadnego wsparcia finansowego na utrzymanie Wei'a.

Dzieci z tak głęboką niepełnosprawnością jak Wei rzadko znajdują rodzinę adopcyjną. Piętnaście rodzin zapoznało się z jego dokumentacją, ale żadna nie wyraziła chęci adopcji.

'Zrobili z nas rodzinę'

Mężczyzna i kobieta trzymają małe dziecko. Mężczyzna ma krótkie, ciemne włosy i brodę, a na sobie ma szarozieloną kurtkę pikowaną. Kobieta ma długie, ciemne, falowane włosy i nosi szalik w panterkę. Małe dziecko ma ciemne włosy i nosi ciemnoszary, pikowany kombinezon zapinany na zamek.
Podpis zdjęcia, Himatraj i Rajvir Bajwa powiedzieli, że macierzyństwo zastępcze „dało nam coś, czego nigdy nie uważaliśmy za możliwe – stworzyliśmy rodzinę"

Mimo to są też tacy, którzy twierdzą, że komercyjna surogacja może przynieść korzyści wszystkim stronom.

Przez pięć lat Himatraj i Rajvir Bajwa z Londynu bezskutecznie starali się o dziecko — w tym podejmując dwie próby zapłodnienia in vitro — zanim zdecydowali się na surogację.

38‑letnia Rajvir cierpi na ciężką endometriozę, co znacząco utrudnia zajście w ciążę. Choruje również na stwardnienie rozsiane.

Para zrezygnowała z opcji w Wielkiej Brytanii, gdzie dozwolona jest wyłącznie surogacja altruistyczna — oznacza to, że matka surogatka nie otrzymuje wynagrodzenia finansowego, a jedynie zwrot kosztów. W Wielkiej Brytanii umowy surogacyjne mają bardziej nieformalny charakter i często są zawierane poprzez znajomych, rodzinę lub organizacje non‑profit, które kojarzą przyszłych rodziców z matkami surogatkami.

Zgodnie z brytyjskim prawem matka surogatka ponosi prawną odpowiedzialność za dziecko do momentu wydania tzw. parental order, który przenosi prawa rodzicielskie na przyszłych rodziców.

Himatraj i Rajvir obawiali się perspektywy braku natychmiastowych praw prawnych do dziecka. Choć zdarzały się przypadki, w których altruistyczne matki surogatki zmieniały zdanie co do oddania dziecka, to — jak podkreślają eksperci — są to sytuacje wyjątkowo rzadkie.

Małżeństwo było pod wrażeniem organizacji surogacji na Ukrainie, a kolejnym czynnikiem decydującym był koszt. W ubiegłym roku skorzystali z usług kliniki BioTexCom, płacąc około 65 tys. funtów (87 770 dolarów) — znacznie mniej niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie koszty surogacji mogą przekraczać 110 tys. funtów (150 tys. dolarów). Ich doświadczenia z kliniką były pozytywne.

Korzystając z metody in vitro, para stworzyła zarodek w Londynie, który następnie został przetransportowany do Kijowa i przechowywany w kriogenicznych zbiornikach kliniki.

W czerwcu ubiegłego roku przyjechali do Kijowa na narodziny swojego syna.

Jednak z powodu czasu potrzebnego brytyjskim władzom na dopełnienie formalności i wydanie chłopcu paszportu, pierwsze trzy miesiące jego życia spędzili w Kijowie, wielokrotnie schodząc do schronu przeciwbombowego podczas rosyjskich ataków na miasto.

„To było przerażające i surrealistyczne," mówi Rajvir.

Do Anglii wrócili z synem pod koniec sierpnia.

W czerwcu będą obchodzić pierwsze urodziny dziecka.

Para sprzeciwia się planowanej przez Ukrainę ustawie, argumentując, że agencja surogacyjna, z której usług skorzystali, przyniosła im „radość i szczęście".

„Dali nam coś, co wydawało się niemożliwe — stworzyli nam rodzinę." mówi 37‑letni Himatraj.

Himatraj i jego żona chcieli poznać swoją matkę surogatkę, a gdy do tego doszło, przynieśli jej czekoladki i kwiaty. Podkreślają, że nie wierzą, by była ona wykorzystywana.

„To zawsze był jej wybór i sposób na życie. Jeśli to coś, co może jej pomóc, to w ostatecznym rozrachunku jestem pewien, że wszyscy są zadowoleni z efektu końcowego."

Kobieta w ciąży leży na łóżku w klinice, gdzie wykonuje się USG. Kobieta w białym fartuchu, z długimi, ciemnymi włosami związanymi w kok, przeprowadza badanie. Obie patrzą na ekran, na którym widać płód.
Podpis zdjęcia, Karina odrzuca pogląd, że komercyjne macierzyństwo zastępcze jest wyzyskiem, mówiąc: „to moje ciało, moja decyzja"

'Nikt nas nie zmusza'

Karina odrzuca również tezę, że komercyjna surogacja jest formą wykorzystywania.

„Nikt nas do niczego nie zmusza. To moje ciało, moja decyzja… Dostanę wynagrodzenie za to, że daję im szczęście."

Sprzeciwia się planowanym zmianom w prawie, mówiąc, że całkowicie „zrujnowałyby" jej plany zakupu własnego domu.

Spoglądając na swój brzuch, dodaje: „Wiem, że to nie jest moje dziecko, ale kocham ją. Rozmawiam z nią. Kiedy kopie, mówię jej, że jej rodzice na nią czekają.

Mam tylko nadzieję, że będzie miała dobre życie."

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska

Dodatkowy reportaż: Fay Nurse, BBC World Service i Victoria Prisedskaya, BBC News Ukrainian