Oglądasz tekstową wersję strony, która zużywa mniej danych. Zobacz pełną wersję tej strony ze wszystkimi zdjęciami i wideo.
Czemu władze Białorusi zakazują wybranych książek– i dlaczego przynosi to odwrotny skutek?
- Autor, Margaryta Maliukova
- Stanowisko, BBC Monitoring
- Czas czytania: 4 min
Białoruś zakazała m.in. polskiej książki dla dzieci o pszczołach oraz holenderskiej książki o zwierzętach. To tylko niektóre z setek tytułów uznanych przez władze za szkodliwe dla „interesów narodowych" kraju.
Cenzura książek wpisuje się w szerszą falę represji po wyborach w 2020 roku.
W jej ramach zamknięto niezależne księgarnie, a niektórych autorów i wydawców uznano za „ekstremistów".
Taką etykietą niedawno objęto także rosyjską redakcję BBC.
Szczególnym celem władz stali się wydawcy publikujący w języku białoruskim.
Krytycy postrzegają te działania jako próbę wymazania białoruskiej tożsamości narodowej w ramach wspieranej przez państwo „rusyfikacji".
Jednocześnie badania pokazują, że wojna Rosji z Ukrainą ponownie wzbudziła zainteresowanie literaturą białoruską wśród mieszkańców kraju.
Dla wielu stała się impulsem do odrzucenia kulturowych związków z państwem, które zaatakowało ich sąsiada.
Zakazane książki
„Pszczoły" polskiego autora Piotra Sochy to bogato ilustrowana książka dla dzieci, wyjaśniająca zachowanie pszczół, ich ewolucję oraz rolę w życiu człowieka.
Wydawnictwo Dwie Siostry było zaskoczone informacją, że książka została zakazana na Białorusi z powodu możliwej „szkody dla interesów narodowych".
Ministerstwo Informacji zalicza do tej kategorii publikacje, które – zdaniem władz – zniekształcają historię, promują „nietradycyjne relacje seksualne", naruszają „wartości rodzinne", a także propagują przemoc, nienawiść lub pornografię.
Termin ten obejmuje tzw. „literaturę destrukcyjną", uznawaną przez władze za zagrożenie dla życia duchowego, traktowanego jako element bezpieczeństwa narodowego.
Lista została uruchomiona w listopadzie 2024 r. i obejmuje obecnie 241 tytułów — od książek historycznych, przez beletrystykę, po literaturę dziecięcą.
Część niedawno zakazanych pozycji dotyczy tematyki płci i seksualności, co czyni je oczywistym celem władz.
Inna książka o zwierzętach dla dzieci, autorstwa holenderskich twórców Jansena i Stegemana – „Zwierzęcy sąsiedzi. Poznaj nasze dzikie ssaki" – wspomina, że przeciętna para ludzi ma jedno dziecko, co może być niepożądane w kontekście pronatalistycznej polityki Białorusi.
Ale pszczoły?
Książka Sochy zawiera także rozdział poświęcony kwestii płci.
Wyjaśnia, że Arystoteles błędnie uznał królową pszczół za samca, ponieważ przypisywał rolę przywódczą wyłącznie samcom.
Założenie, że przywódcy muszą być mężczyznami, jest poglądem bliskim białoruskiemu przywódcy Alaksandrowi Łukaszence, który wielokrotnie sugerował, że kobiety nie nadają się do rządzenia krajem.
Wydawca przyznaje jednak, że powody tej decyzji pozostają niejasne.
Wydawcy na emigracji
Białoruski księgarz Andrej Januszkiewicz, który po wielokrotnych naciskach ze strony władz opuścił Mińsk i przeniósł się do Warszawy, nie jest tą sytuacją zaskoczony.
Ma duże doświadczenie z białoruską cenzurą.
Wspomina, że wydany przez niego w 2022 r. białoruski przekład wiersza Josifa Brodskiego z lat 60. został uznany za „ekstremistyczny" z powodu ilustracji holownika pomalowanego w barwach kojarzonych z białoruską opozycją.
„Powiedziałem im: to nawet nie jest czerwony, to ciemnopomarańczowy," mówi z ironią, nawiązując do historycznej biało‑czerwonej flagi używanej przez protestujących.
„A oni na to: zrobiłeś to celowo.''
Januszkiewicz został zatrzymany w maju 2022 r., w dniu otwarcia swojej księgarni Knihauka w Mińsku, pod zarzutem kontaktów z opozycją.
Później przeniósł się do Warszawy, gdzie ponownie otworzył księgarnię pod tą samą nazwą.
W marcu jego wydawnictwo zostało uznane za część „ekstremistycznej koalicji wydawnictw", do której zaliczono także inne białoruskie księgarnie działające na emigracji w Polsce i na Litwie.
Na półkach w Knihauce stoją m.in. białoruskie tłumaczenia „Harry'ego Pottera", „Władcy Pierścieni", dystopie Orwella i Bradbury'ego oraz książki białoruskich autorów — tytuły, których Januszkiewicz nie sprzedaje już na Białorusi, by nie narażać czytelników.
„Nie prowadzimy działalności politycznej," mówi.
„Po prostu wydajemy książki w naszym ojczystym języku.''
Nazywa to „systematycznym atakiem na białoruską przestrzeń kulturową".
„Władza jest z natury bezkulturowa. Jak wilki – instynktownie wyczuwają zagrożenie.''
W stronę 'rosyjskiego świata'
Od 2022 r. kilka niezależnych wydawnictw publikujących w języku białoruskim zaprzestało działalności pod presją władz.
W 2021 r. Sąd Najwyższy zlikwidował Białoruskie Towarzystwo Językowe — organizację promującą język białoruski — w ramach walki z „radykalizmem".
Język białoruski — choć nadal obecny w części mediów państwowych i w szkołach — jest coraz bardziej marginalizowany, a jego miejsce zajmuje rosyjski.
Łacińskie zapisy nazw stacji metra w Mińsku zastąpiono rosyjskimi.
Represje objęły także historię.
Książki krytyczne wobec ZSRR lub opisujące XIX‑wieczne antyrosyjskie powstania uznano za ekstremistyczne i usunięto z programu nauczania.
Ulice i szkoły nazwane imieniem Konstantego Kalinowskiego przemianowano na cześć przywódców sowieckich.
Według Białoruskiej Rady Kultury władze prowadzą kampanię mającą na celu wymazanie białoruskiej tożsamości narodowej.
Jej elementem ma być wprowadzanie idei „rosyjskiego świata" — doktryny wykorzystywanej przez Władimira Putina do opisu rosyjskich wpływów za granicą.
Czy to działa?
Eksperci podkreślają, że — paradoksalnie — zainteresowanie językiem i historią Białorusi rośnie, mimo intensywnej rosyjskiej propagandy.
„Zachodzi ukryty proces białorutenizacji," powiedział socjolog Andrej Wardamacki w rozmowie z Euroradiem.
Podobne wnioski płyną z badania organizacji iSANS z września 2025 r., które wskazuje na wzrost „nastrojów patriotycznych".
Raport wiąże to z chęcią zdystansowania się od rosyjskiej przestrzeni kulturowej i historycznej po inwazji Rosji na Ukrainę.
Andrej Januszkiewicz uważa tę wojnę za moment przełomowy.
„Wielu Białorusinów nie chce być kojarzonych z taką Rosją. Zadają sobie pytanie: skoro nie jesteśmy Rosjanami, to kim jesteśmy?"
Jednocześnie pozostaje sceptyczny co do skali tego przebudzenia.
Po uznaniu jego wydawnictwa za ekstremistyczne tylko jedna osoba na Białorusi kupiła książkę elektroniczną — w porównaniu z ponad 700 zakupami w Polsce.
Mimo to nie zamierza rezygnować.
„Książka to jedno z najskuteczniejszych narzędzi odkrywania tożsamości narodowej.''
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Julita Waleskiewicz