Ofiara czy wspólniczka? Partnerka Epsteina może zostać przesłuchana mimo ugody

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Tim Whewell
- Autor, Jakub Pohle
- Stanowisko, BBC News
- Data publikacji
- Czas czytania: 9 min
Podczas pierwszego pobytu Jeffreya Epsteina w więzieniu — gdy odbywał 13-miesięczny wyrok za nakłanianie nieletniej do seksu — dokumenty więzienne pokazują, że jedna kobieta odwiedziła go co najmniej 67 razy.
Tą kobietą była Nadia Marcinko. Przez siedem lat była główną partnerką Epsteina — najważniejszą po Ghislaine Maxwell — a w późniejszych latach także drugim pilotem jego prywatnego samolotu.
Choć pozostaje stosunkowo mało znana opinii publicznej, może wkrótce znaleźć się w centrum uwagi.
Marcinko jest jedną z czterech kobiet wymienionych jako „potencjalne współsprawczynie" w ugodzie z 2008 roku, która zapewniła im immunitet przed ściganiem. Teraz dwie z nich — asystentki Epsteina Sarah Kellen i Lesley Groff — mają zostać przesłuchane przez amerykańskich parlamentarzystów. Jedna z kongresmenek domaga się zbadania wszystkich czterech kobiet, w tym Adriany Ross i Nadii Marcinko, mimo zawartej ugody.
Marcinko nigdy nie została oskarżona ani skazana za żadne przestępstwo. Jej prawnicy twierdzą, że sama była ofiarą Epsteina. Jednak nastolatki z Palm Beach na Florydzie, których zeznania doprowadziły do skazania finansisty w 2008 roku, powiedziały policji, że Marcinko uczestniczyła w nadużyciach.
BBC przez wiele miesięcy rozmawiało z osobami, które znały Marcinko, oraz analizowało e-maile między nią a Epsteinem, próbując odtworzyć jej rolę w życiu skompromitowanego finansisty.
Z korespondencji wynika, że Epstein i Marcinko planowali założyć rodzinę. BBC znalazło również dowody sugerujące, że przez lata Epstein prosił ją o rekrutowanie kobiet, by zaspokajać jego potrzeby seksualne — a ona się na to zgadzała.
Jednocześnie e-maile pokazują przemocowy charakter relacji. Marcinko zeznała później śledczym, że Epstein stosował wobec niej przemoc fizyczną — dusił ją i zepchnął ze schodów. BBC uzyskało dostęp do jej zeznań dzięki częściowo utajnionemu dokumentowi opublikowanemu przez amerykański Departament Sprawiedliwości w styczniu. Nazwisko Marcinko zostało ukryte, ale szczegóły zeznań odpowiadają informacjom znanym z innych źródeł.
BBC skontaktowało się z Marcinko z prośbą o komentarz, ale nie odpowiedziała. Od śmierci Epsteina w więzieniu w 2019 roku, gdzie oczekiwał na kolejne zarzuty seksualne, pozostaje poza życiem publicznym.
Pojawiające się wezwania do wszczęcia śledztwa wobec Marcinko wywołują pytania o to, czy ofiara seksualnej manipulacji i przemocy może jednocześnie zostać uznana za współsprawczynię.

Nadia Marcinko urodziła się na Słowacji jako Nadia Marcinkova w zamożnej i szanowanej rodzinie. Po śmierci Epsteina powiedziała federalnym śledczym, że po raz pierwszy spotkała finansistę w Nowym Jorku w 2003 roku, gdy miała 18 lat, podczas przyjęcia urodzinowego Jeana-Luca Brunela. Bliski znajomy Epsteina, Brunel kierował nowojorskim oddziałem agencji modelingowej Karin Models. Marcinko powiedziała, że pracowała wcześniej dla agencji w Paryżu, a Brunel sprowadził ją do USA kilka tygodni przed przyjęciem, organizując jej wizę.
Wydają się to potwierdzać e-maile odnalezione przez BBC w aktach Epsteina. Wynika z nich, że przez wiele kolejnych lat Marcinko i Epstein obchodzili tę samą datę — 17 września — jako swoją „rocznicę".
Była koleżanka z klasy, określana przez BBC jako „Jozef", powiedziała, że Marcinko wydawała się mało prawdopodobną kandydatką na międzynarodową modelkę. Choć była bardzo atrakcyjna, była też niezwykle nieśmiała — „tym, co po słowacku nazywamy šedá myška, czyli małą szarą myszką".
Modelingiem zaczęła zajmować się jako nastolatka. Jak mówiła kiedyś słowackiej gazecie, pierwsze zlecenia szybko zaprowadziły ją do Japonii i Tajwanu.
Kilka dni po pierwszym spotkaniu na przyjęciu Brunela Epstein zaprosił ją do swojej rezydencji w Palm Beach — powiedziała śledczym Marcinko. Z zapisów lotów wynika następnie, że poleciała na jego prywatną karaibską wyspę Little St James.
Była już pełnoletnia, jednak różnica między nimi pod względem władzy, majątku i wieku była ogromna. Epstein miał wtedy 50 lat — był od niej starszy o 32 lata.
Ponieważ Brunel sponsorował jej wizę, a Epstein finansował jego agencję kwotą sięgającą miliona dolarów, Marcinko — jak później zeznała — czuła, że „Epstein mógł doprowadzić do jej deportacji jednym telefonem do Brunela".

Źródło zdjęcia, Getty Images
Powiedziała śledczym, że nieustannie z nim podróżowała. E-maile — zarówno pod względem tonu, jak i treści — sugerują, że bardzo szybko zostali parą. Ghislaine Maxwell nadal pozostawała bliską znajomą Epsteina i nadal wyszukiwała dla niego kobiety, ale — jak wynika z ustaleń BBC — ich relacja seksualna dobiegała końca. Z korespondencji wynika, że Marcinko stała się jego główną partnerką.
Choć w e-mailach nie brakuje czułości — a Epstein napisał w 2009 roku do jednej z osób, że „jest zakochany w Nadii" — wiadomości pokazują również, jak bardzo był dominujący.
Jeden z maili z tamtego roku daje wyobrażenie o tym, czego od niej oczekiwał.
„Chcę, żebyś nauczyła się gotować jajka. Jajecznicę, jajka w koszulce, sadzone… Chcę, żebyś nauczyła się prowadzić dom… Nie chcę żadnych kłótni od poniedziałku do piątku… Chcę, żebyś co miesiąc czytała jedną ze stu wielkich książek… W domu mają być tylko piękne rzeczy. Nie możesz niczego w nim umieścić, dopóki wcześniej mi tego nie pokażesz. J"
Po jego śmierci Marcinko powiedziała śledczym, że Epstein kontrolował każdy aspekt jej życia — w tym jej wagę i sposób ubierania się. Twierdziła również, że zmuszał ją do licznych operacji plastycznych i stosował wobec niej przemoc fizyczną.
BBC nie znalazło w ich korespondencji bezpośrednich odniesień do tych incydentów, choć nie oznacza to, że takie wiadomości nie istnieją w innych częściach akt. W jednym z odnalezionych e-maili Marcinko oskarża Epsteina o „zachowanie typowe dla przemocowego partnera".
W wiadomościach wielokrotnie pojawiają się też odniesienia do oczekiwań Epsteina, że Marcinko będzie wyszukiwać dla niego inne kobiety lub dziewczęta.
W 2006 roku napisała: „Co według ciebie byłoby fajnym doświadczeniem seksualnym? Zrobię, co będę mogła, chociaż jeśli chodzi po prostu o to, żebyś uprawiał seks z kimś innym, nie wiem, jak ma to poprawić nasz związek. Postaram się znajdować dziewczyny zawsze, gdy będziemy w Nowym Jorku."
Niektóre wiadomości sugerują, że Nadia wiedziała, że Epstein preferował bardzo młode kobiety. BBC nie znalazło jednak dowodów na to, że kiedykolwiek przedstawiała mu osoby niepełnoletnie. Mimo to nawet rekrutowanie dorosłych kobiet podstępem do wykorzystania seksualnego może zostać uznane za handel ludźmi.
W tym samym, 2006 roku Epstein wysłał do Brunela wiadomość z prośbą, by zatrudnił Marcinko w nowej agencji modelingowej MC2 i wypłacał jej pensję w wysokości 50 tys. dolarów rocznie. Nie jest jasne, za co dokładnie miała otrzymywać wynagrodzenie, ponieważ nie pracowała już jako modelka. Cokolwiek jednak należało do jej obowiązków, wyraźnie sprawiało, że czuła się niekomfortowo z powodu swojej zależności od Epsteina.
W jednym z e-maili napisała do niego: „Od kiedy cię poznałam, moje życie kręci się wokół ciebie, nie mam nic poza tym i bardzo mnie to niepokoi."
Jednak w 2009 roku — w czasie, gdy odwiedzała Epsteina w więzieniu — zaczęła stopniowo uniezależniać się finansowo, szkoląc się na pilotkę. Z ich korespondencji wynika, że Epstein zapłacił dziesiątki tysięcy dolarów za jej kursy lotnicze, które najwyraźniej realizowała z dużym zaangażowaniem, promując się w mediach społecznościowych jako „Global Girl".
„To stało się dla niej sposobem na zarabianie pieniędzy, ponieważ była zapraszana do pilotowania wielu samolotów i udziału w licznych nagraniach wideo," mówi dziennikarka lotnicza Christine Negroni, która twierdzi, że poznała Marcinko w 2013 roku.
„Nadia była ujmująca. Była bardzo czarującą osobą… I bardzo ciężko pracowała, uczęszczając do kolejnych szkół lotniczych, by zdobywać następne licencje. To nie są łatwe osiągnięcia."

Jak wynika z e-maili, mimo nowo zdobytej niezależności relacja Marcinko z Epsteinem trwała nadal po jego wyjściu z więzienia w lipcu 2009 roku. Wszystko wskazuje na to, że nawet się zacieśniła.
Już w październiku tamtego roku para próbowała mieć razem dziecko — sugeruje korespondencja.
Z akt wynika również, że Marcinko nadal pełniła rolę osoby wyszukującej kobiety dla Epsteina. W jednym z maili z tego okresu pyta go o opinię na temat konkretnej kobiety, która — jak pisze — zaoferowała, że przyleci z Europy Wschodniej.
W 2010 roku ich związek ostatecznie się zakończył po szczególnie brutalnym incydencie przemocy ze strony Epsteina — powiedziała później śledczym.
Rok później, zgodnie z jej relacją, otrzymała nową wizę pracowniczą opartą już na własnej pracy w lotnictwie.
Mimo rozstania pozostali jednak w bliskich relacjach. Od 2012 roku Marcinko była drugim pilotem w niektórych lotach prywatnym odrzutowcem Epsteina na jego wyspę. W 2013 roku Epstein pomógł jej zdobyć pracę instruktorki pilotażu w firmie przedsiębiorcy Deana Kamena, wynalazcy Segwaya. Wiadomości między Marcinko a Epsteinem z 2015 roku potwierdzają także jej wcześniejsze zeznania, że Epstein zgodził się wtedy podwajać każdy dochód, który uzyskiwała z innych źródeł.
BBC poprosiło firmę DEKA należącą do Kamena o komentarz w sprawie współpracy z Nadią Marcinko, jednak nie otrzymało odpowiedzi. Rzecznik Kamena oświadczył wcześniej, że wynalazca głęboko żałuje jakichkolwiek kontaktów z Epsteinem i nie miał wiedzy o jego przestępstwach ani żadnego udziału w nich.
Jednak mimo że przez lata Marcinko wydawała się lojalna wobec Epsteina, w 2018 roku ostatecznie zmieniła stronę. Jeden z dokumentów w aktach opisuje, jak zaczęła wtedy współpracować z FBI w prowadzonym śledztwie.
Rok później Epstein ponownie trafił do więzienia, oczekując na proces w sprawie handlu ludźmi do celów seksualnych. Cztery lata później FBI poparło wniosek Marcinko o możliwość pozostania w USA po wygaśnięciu jej wizy w 2022 roku. Agencja stwierdziła, że została „zwerbowana, ukrywana i pozyskana przez Jeffreya Epsteina i inne osoby w celu utrzymywania przymusowej relacji seksualnej".
Od tamtej pory Marcinko zniknęła z życia publicznego. Wpisy w mediach społecznościowych sugerują, że przynajmniej do ubiegłego roku była aktywną członkinią buddyjskiego ośrodka zen w Nowym Jorku. Jej prawnik mówił wcześniej, że Marcinko chce w przyszłości publicznie opowiedzieć o swojej wiktymizacji i pomagać innym ocalałym, ale obecnie „skupia się na procesie zdrowienia".
Coraz częściej kwestionowany jest jednak immunitet, który Marcinko oraz trzy inne kobiety otrzymały w ramach ugody z 2008 roku. Amerykańska kongresmenka Anna Paulina Luna, republikańska członkini komisji nadzoru Izby Reprezentantów, powiedziała w lutym — najwyraźniej po zapoznaniu się z nieocenzurowanymi dokumentami Epsteina:
„Wszystkie te kobiety jako osoby dorosłe uczestniczyły w handlu nieletnimi. Pracowały dla operacji Jeffreya Epsteina i były jej współuczestniczkami."

Źródło zdjęcia, Getty Images
Choć Kellen i Groff mają wkrótce złożyć zeznania, komisja najwyraźniej nie zdecydowała jeszcze, czy wezwać również Ross i Marcinko.
Zdaniem Bridgette Carr, profesor prawa na Uniwersytecie Michigan, która od lat pracuje z ofiarami handlu ludźmi, ocena, w jakim stopniu ofiara może być jednocześnie uznana za współsprawczynię, jest bardzo złożona.
Carr stara się ustalić, czy ofiara nadal popełniała przestępstwa po uwolnieniu się spod kontroli sprawcy — pamiętając, że wpływ sprawcy może utrzymywać się nawet wtedy, gdy nie jest on już fizycznie obecny w życiu ofiary.
„Granica, którą wyznaczam, dotyczy tego, czy ofiara kiedykolwiek uwolniła się od władzy i kontroli sprawcy."
Kluczowe pytanie brzmi: „czy rozsądne jest, by \[ofiara] nadal wierzyła, że sprawca wciąż ma nad nią władzę."
Nie sposób stwierdzić z zewnątrz, jakie — jeśli w ogóle — Nadia Marcinko miała możliwości wyboru podczas swojej wieloletniej relacji z Jeffreyem Epsteinem. Dokumenty znajdujące się w aktach pokazują jedynie fragmenty jej życia. Jeden z e-maili z 2012 roku wydaje się jednak szczególnie wymowny.
„Nie chcę z tobą być, ale boli mnie, gdy widzę, że wobec innych dziewczyn stosujesz dokładnie te same schematy — uwodzisz je, manipulujesz nimi, a ostatecznie kontrolujesz i krzywdzisz. Nawet ich nie lubię, a mimo to czuję się winna, bo wiem, jak to się dla nich skończy," napisała.
„Wiem, do czego jesteś zdolny i zawsze będę cię chronić z czystej lojalności i uporu, ale moje sumienie jest dalekie od czystego."
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska








