Putin korzysta z gościnności Xi, ale wraca bez porozumienia w sprawie gazociągu

Putin w ciemnym garniturze, białej koszuli i krawacie w groszki ściska dłoń Xo w granatowym garniturze, czerwonym krawacie i białej koszuli. Obaj przywódcy spotykają się na ceremonii parzenia herbaty.

Źródło zdjęcia, EPA

Podpis zdjęcia, Putin i Xi Jinping spotkali się ponad 40 razy
    • Autor, Steve Rosenberg
    • Stanowisko, Redaktor ds. Rosji
    • Relacja z, Moskwa
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 4 min

Przez chwilę można było pomyśleć, że Pekin to Moskwa.

Gdy Władimir Putin i Xi Jinping szli po czerwonym dywanie w kierunku Wielkiej Hali Ludowej, chińska orkiestra wojskowa grała romantyczny rosyjski klasyk „Moskiewskie noce".

„Gdybyś tylko wiedziała, jak drogie są mi te moskiewskie noce" — brzmi refren.

Czy w tych dźwiękach kryła się nuta politycznego romansu?

A może nawet coś na kształt „bromansu"?

„Mój drogi przyjacielu" — powiedział Putin do Xi.

„Mój stary przyjacielu" — odpowiedział Xi.

Był to język dwóch przywódców, którzy lubią podkreślać, że łączy ich szczególna relacja. Mieli na to sporo czasu: na przestrzeni lat spotkali się ponad 40 razy.

W publicznych wystąpieniach mówili o „strategicznej współpracy" między swoimi krajami, o „partnerstwie", „wzajemnym szacunku", „przyjaźni" i „zaufaniu".

Wspólnie krytykowali „nieodpowiedzialną" politykę nuklearną Stanów Zjednoczonych oraz potępili plan Donalda Trumpa dotyczący stworzenia systemu obrony przeciwrakietowej Golden Dome.

Prezydent Rosji Władimir Putin (drugi z prawej), pierwszy wicepremier Denis Manturow (pierwszy z prawej) oraz minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow (trzeci z prawej) uczestniczą w spotkaniu w poszerzonym składzie z prezydentem Chin Xi Jinpingiem (niewidocznym na zdjęciu) w Wielkiej Hali Ludowej 20 maja 2026 roku w Pekinie.

Źródło zdjęcia, Visual China Group via Getty

W przeddzień wizyty rosyjska rządowa gazeta opublikowała na pierwszej stronie dwa duże zdjęcia: jedno przedstawiające samotnie wyglądającego Trumpa wchodzącego po schodach do Air Force One pod koniec jego ubiegłotygodniowej wizyty w Chinach; obok znalazła się starsza fotografia Putina i Xi idących razem.

Przekaz wizualny był jednoznaczny: Rosja i Chiny stoją ramię w ramię na światowej scenie.

To jednak nie jest świat pieśni o miłości, romantyzmu ani „bromansu".

To świat geopolityki.

A w geopolityce relacje rzadko opierają się na sympatii czy uczuciach. Najczęściej chodzi o interesy.

Podczas szczytu Xi–Putin stało się jasne, że ta „miłość" ma swoje granice.

Weźmy sektor energetyczny.

Rosja jest zainteresowana przyspieszeniem prac nad nowym gazociągiem Siła Syberii 2 i liczyła na postęp podczas rozmów w Pekinie. Rurociąg miałby transportować dodatkowe ilości rosyjskiego gazu z zachodniej Syberii do północnych Chin przez Mongolię, a dla Moskwy byłby sposobem na zrekompensowanie utraty rynków europejskich.

W ubiegłym roku Rosja i Chiny podpisały memorandum o porozumieniu w sprawie projektu, jednak Pekin najwyraźniej się nie spieszy z jego realizacją. Oprócz kwestii cenowych niektórzy komentatorzy uważają, że Chiny chcą uniknąć nadmiernego uzależnienia od rosyjskich paliw kopalnych.

W środę Kreml poinformował, że Rosja i Chiny osiągnęły „ogólne porozumienie co do parametrów" projektu.

Nie ma jednak oznak zawarcia ostatecznej umowy.

Rosyjscy urzędnicy będą rozczarowani. Nie będą jednak zaskoczeni.

„Stanowiska Rosji i Chin nie są identyczne. Ich interesy nie zawsze są zbieżne," przyznała rosyjska rządowa gazeta w tym samym wydaniu, w którym opublikowano zdjęcie Putina i Xi stojących obok siebie.

„W przypadku dwóch tak dużych państw, z mentalnością mocarstw, nie może być inaczej."

Jeszcze nie tak dawno słowo „bromans" odnoszono do innej relacji na najwyższym szczeblu — tym razem między Putinem a Trumpem, gdy Rosja i Stany Zjednoczone zapowiadały poprawę stosunków.

Po spotkaniu obu prezydentów na Alasce zeszłego lata rosyjscy urzędnicy zaczęli mówić o „duchu Anchorage" i sugerować, że Moskwa i Waszyngton osiągnęły wzajemne porozumienie co do zakończenia wojny w Ukrainie (na warunkach akceptowalnych dla Moskwy).

Do zakończenia wojny jednak nie doszło. A dziś „ducha Anchorage" próżno szukać.

„Istnieje duch Pekinu," powiedział na marginesie szczytu doradca Putina ds. polityki zagranicznej Jurij Uszakow.

„Ale duch Anchorage? Nigdy nie używałem tego określenia."

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska