'Kiedyś byłam samotna 24 godziny na dobę. Dziś to przeszłość': Dlaczego starsze kobiety decydują się na mieszkanie razem?

Źródło zdjęcia, Fiordaliso via Getty Images
- Autor, BBC World Service
- Czas czytania: 5 min
„To nie tak, że nie lubię mężczyzn," mówi Pat Dunn, która w starszym wieku dołączyła do kobiecej wspólnoty mieszkaniowej w kanadyjskim Ontario.
„Chcę mieć swoje plemię. Chcę mieć wokół siebie przyjaciółki i wsparcie, jakie kobiety dają innym kobietom. Owszem, zrobiłam to z desperacji - ale naprawdę cieszę się z tej decyzji".
Dunn, emerytowana pielęgniarka, należy do tysięcy starszych kobiet na całym świecie, które współtworzą nowy model mieszkaniowy. Kobiece społeczności oferują im więzi towarzyskie, wsparcie i poczucie bezpieczeństwa.
Model - znany też jako „connected living" (ang. życie we wspólnocie) - oferuje lokatorom wspólne codzienne życie w ramach „bezpiecznej przestrzeni", nie tylko dzielone miejsce zamieszkania.
Dunn zaczęła go rozważać po śmierci męża, gdy czynsze wokół rosły. „Nie było miejsca, w którym mogłabym mieszkać sama," mówi. „Bałam się. Moje oszczędności bardzo szybko się wyczerpywały".
Zaniepokojona i pogrążona w żałobie, przypomniała sobie „Złotka" - amerykański serial komediowy o starszych kobietach dzielących dom. Zdecydowała się założyć grupę na Facebooku, by znaleźć inne osoby w podobnej sytuacji.

Źródło zdjęcia, Pat Dunn/BBC
Spodziewała się, że zainteresuje się nią garstka kobiet. Po kilku dniach grupa miała 50 członkiń, a po niespełna miesiącu - 200. Niektóre dzieliły się przerażającymi historiami o życiu w samochodach i samotnych zmaganiach z ubóstwem.
„Nawet jeśli miałabym nie zrobić przez resztę życia niczego innego, chcę pomóc tym kobietom," mówi Dunn.
Na bazie grupy powstała z czasem organizacja non-profit Senior Women Living Together (z ang. „seniorki mieszkają razem"), która pomaga mieszkankom Ontario znaleźć współlokatorki. Ma dziś tysiące członkiń.
Sama Dunn mieszka z dwiema kobietami poznanymi za pośrednictwem grupy. Jedna z nich mieszkała samotnie przez większość życia. Druga była kilkakrotnie zamężna, ale nie miała dzieci.
Dunn nigdy wcześniej nie mieszkała z kimś, kto nie byłby członkiem rodziny. Potrzebowała czasu, by przyzwyczaić się do nowych warunków.
„Uzgodnienie wszystkich drobiazgów zajęło nam cztery do sześciu miesięcy," wspomina. „Nikt nie chce chodzić jak po jajkach we własnym domu. Trzeba być szczerym i otwarcie rozmawiać."
Jej organizacja nie zajmuje się bezpośrednim łączeniem kobiet w grupy. Zapewnia jednak przestrzeń do nawiązywania kontaktów, a także wskazówki dotyczące codziennych spraw: gotowania, sprzątania, czynszy i rachunków, utrzymywania granic i wspólnego planowania na przyszłość - w tym na wypadek choroby lub przeprowadzki do domu opieki.
Życie we wspólnocie

Źródło zdjęcia, Annamari Lammass
Mieszkająca w Finlandii Hanne Nuutinen jest współzałożycielką La Joie Homebase - organizacji oferującej kobietom wspólne miejsca zamieszkania, często tymczasowe.
Jak mówi Nuutinen, jej podejście to owoc lat życia i pracy w trzech krajach oraz samodzielnego wychowywania dziecka. Wspomina, że zależało jej na codziennym wsparciu i wspólnych doświadczeniach.
„Okres od 50. roku życia wzwyż może stanowić połowę naszego życia. To tak długi czas... Zazwyczaj w tym momencie doświadczyłyśmy już życia. Jesteśmy ukształtowane; wiemy, czego chcemy oraz kim jesteśmy. Chcemy być sobą."
La Joie Homebase rozpoczęło działalność w południowej Francji. Dziś operuje też we Włoszech, Hiszpanii i Maroku. Zamiast stałego zamieszkania oferuje pobyty trwające od kilku tygodni do kilku miesięcy.
„To ogromny biznes," mówi Nuutinen. „W ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat na świecie będzie 2,1 miliarda ludzi powyżej 60. roku życia. Kobiety z całego świata mają na tym etapie życia podobne zainteresowania."
Grupy są niewielkie, a uczestniczki poznają zasady społeczności przed przyjazdem. W każdej ze wspólnot jest prowadząca, która pomaga utrzymać atmosferę i rozwiązywać konflikty. Mieszkanki mają osobne pokoje, ale dzielą codzienne życie - w tym gotowanie, sprzątanie i czas wolny.
Zarówno Dunn, jak i Nuutinen podkreślają, że ich społeczności są przeznaczone dla kobiet, które są w stanie żyć samodzielnie, bez zewnętrznego wsparcia. Dunn opisuje swój model jako „intencjonalny": podkreśla znaczenie wspólnych celów i ustaleń. Nuutinen mówi, że chodzi o wspólne życie w bezpiecznym środowisku, nie tylko wspólne miejsce zamieszkania.
„Czujesz, że jesteś w bezpiecznym, spokojnym miejscu - zarówno fizycznie, jak i mentalnie. To, że masz wokół siebie te kobiety, jest w pewnym sensie niezwykłe: jesteś wśród przyjaciółek."
Rosnący popyt
Dorosłe dzieci Dunn wspierają jej decyzję. Dunn mówi jednak, że rozumie obawy związane z modelem - szczególnie jeśli rodzic zdecyduje się na daleką przeprowadzkę.
Nuutinen mówi, że jej nastoletnia córka spędzała w czas w domach La Joie Homebase i przekonała się na własne oczy, że są bezpieczne i pełne wsparcia.
Popyt na nowe rodzaje wspólnot mieszkaniowych rośnie. Według Dunn w samym Ontario co najmniej 150 tys. samotnych starszych kobiet żyje w ubóstwie. Prognozuje się, że na całym świecie gwałtownie wzrośnie liczba osób powyżej 60. roku życia. Większość z nich stanowią kobiety.
Dunn dodaje, że politycy, deweloperzy i właściciele nieruchomości coraz częściej postrzegają takie społeczności jako praktyczną, niedrogą odpowiedź na problemy związane z mieszkalnictwem.
„Mamy dla nich naprawdę tanie rozwiązanie," mówi Dunn.

Źródło zdjęcia, MoMo Productions via Getty Images
Według Dunn i Nuutinen kobiece wspólnoty odmieniły ich własne życie. Nuutinen mówi, że dzięki nim mogła spróbować życia i pracy w różnych krajach i zakosztować różnych kultur.
Dunn mówi, że mieszkanie z innymi kobietami dało jej poczucie bezpieczeństwa i wspólnoty po miesiącach żałoby i samotności.
„Kiedyś byłam… przerażona, że zostanę bez dachu nad głową. Dziś dzielę bezpieczny dom z cudownymi kobietami," mówi. „Kiedyś byłam samotna 24 godziny na dobę. Dziś to przeszłość."
Kobiece społeczności oferują alternatywną wizję późniejszych lat życia, opartą na wolnym wyborze, więziach społecznych i wzajemnym wsparciu.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Joanna Kozłowska














