USA oskarżają Rosję o próbę zabicia sojuszników Ukrainy za granicą

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Malu Cursino
- Data publikacji
- Czas czytania: 4 min
Amerykański Departament Sprawiedliwości (DoJ) oskarżył Rosję o planowanie zabójstwa sojuszników Ukrainy w USA i Europie.
W oświadczeniu wydanym we wtorek Departament Sprawiedliwości oskarżył pięciu mężczyzn, którzy według śledczych byli powiązani z rosyjskim wywiadem. Mieli oni płacić lub próbować płacić osobom w USA i innych krajach za atakowanie osób „powiązanych lub postrzeganych jako powiązane z Ukrainą”.
„Naszym zadaniem jest powstrzymanie przeciwników Ameryki przed rozpętywaniem przemocy i terroru na amerykańskiej ziemi," powiedział prokurator generalny Todd Blanche. Wszyscy oskarżeni pozostają na wolności.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział w środę dziennikarzom, że Moskwa nie będzie komentować sprawy, dopóki nie usłyszy lub nie zobaczy „jakichkolwiek wiarygodnych dowodów” lub „namacalnych faktów”.
Nie wiadomo, gdzie obecnie przebywa pięciu oskarżonych.
Waszyngton oskarżył wszystkich pięciu mężczyzn o udział w spisku mającym na celu finansowanie terroryzmu, za co grozi kara do 20 lat więzienia.
Trzech z oskarżonych to „wysoko postawieni członkowie rosyjskiej sieci wywiadowczej” – poinformował amerykański Departament Sprawiedliwości.
Wśród oskarżonych są dwaj Rosjanie – 63-letni Jurij Chramejew i jego 27-letni syn Kiriłł. Według amerykańskich władz starszy z mężczyzn był pułkownikiem rosyjskiego wywiadu, a młodszy jest oficerem Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB).
Trzecim wysoko postawionym podejrzanym jest 35-letni Kubańczyk Oemis Romagoza Durruthy. Stany Zjednoczone opisują go jako „wpływowego członka diaspory kubańskiej żyjącego w Rosji, który koordynował ataki dla rosyjskiej sieci wywiadowczej”.
Pozostali oskarżeni to 35-letni Yaidel Delgado Suarez i 22-letni Angel Eduardo Castro. Są oni oskarżeni o werbowanie lub próbę werbowania osób mieszkających w USA w celu „śledzenia i próby zamordowania wybitnego rosyjskiego dysydenta mieszkającego w USA”.
James Barnacle z FBI powiedział, że grupa „spiskowała w celu zastraszania, grożenia lub mordowania ludzi na terytorium USA i na całym świecie”.
Jeden z incydentów miał miejsce latem tego roku. Departament Sprawiedliwości opisał, jak rosyjskie służby wywiadowcze zdołały zwerbować kogoś w USA, aby inwigilował i ostatecznie zamordował rosyjskiego dysydenta w USA.
Suarez rzekomo wysłał rekruta w dwa miejsca powiązane z ofiarą, przekazując mu „wyraźne instrukcje dotyczące prowadzenia obserwacji”. W zamian zaoferowano mu kwotę od 1000 do 1500 dolarów (ok. 3700 - 5650 złotych).
Według doniesień Suarez i Castro zaoferowali dodatkowe 40 000 dolarów (150 500 złotych), jeśli mieszkaniec USA „wyeliminuje” dysydenta.
Departament Sprawiedliwości twierdzi, że rekrut rosyjskich służb wywiadowczych nie wykonał tego zadania, co skłoniło Suareza do podjęcia prób zwerbowania „wielu innych osób w Stanach Zjednoczonych”. Podobno zaoferował „znaczne sumy pieniędzy za przeprowadzenie ataku na ofiary w USA”.
W dokumentach Departamentu Sprawiedliwości wymieniono także inne przypadki, w których oskarżeni mieli próbować werbować osoby do zabijania ludzi postrzeganych przez Rosję jako zagrożenie.
W 2025 roku Kiriłł Chramejew rzekomo zwerbował obywatela USA do inwigilacji i zamordowania na Litwie osoby, która „rozpowiadała kłamstwa na temat Rosji”. W komunikacie zacytowano Chramejewa, który powiedział, że celem było zaatakowanie „wszystkich krajów, które pomagają Ukrainie”.
Jego ojciec, Jurij Chramejew, zaproponował rekrutowi 25 000 dolarów (94 000 złotych) za zabicie go na Litwie za „rozsiewanie brudów na temat jego kraju” i „zniekształcanie historii”.
Jurij Chramejew, Suarez i Castro to jedyni oskarżeni o „udział w spisku mającym na celu zlecenie zabójstwa”. W przypadku uznania winy, zarzut ten grozi karą do 10 lat więzienia.

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
To nie pierwszy raz, gdy władze udaremniają tego typu działania.
W zeszłym miesiącu premier Donald Tusk poinformował, że władze zatrzymały mężczyznę rzekomo pracującego dla Kremla, który planował zabójstwo obywatela USA i Ukrainy w Warszawie.
Tusk powiedział dziennikarzom, że obywatel USA ukraińskiego pochodzenia „był niewygodny z punktu widzenia reżimu Putina". Dodał: „Niestety musimy przyjąć założenie, że reżim Putina będzie starał się likwidować ludzi niewygodnych z różnych powodów w różnych miejscach na świecie".
W 2024 roku amerykański wywiad ostrzegł niemieckie władze o rosyjskim spisku mającym na celu zabicie Armina Pappergera, szefa największej niemieckiej firmy zbrojeniowej Rheinmetall.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odrzucił wówczas te doniesienia, mówiąc: „Wszystko jest przedstawiane w formie kolejnej fałszywej historii, więc takich doniesień nie można traktować poważnie".
Nowe zarzuty Departamentu Sprawiedliwości pojawiają się w czasie, gdy relacje między Moskwą a Waszyngtonem zacieśniły się po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu w 2025 roku.
Kilka tygodni temu dyrektor Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) John Ratcliffe odwiedził Moskwę, gdzie rozmawiał z przedstawicielami rosyjskich służb wywiadowczych. Nietypowy charakter wizyty wywołał spekulacje dotyczące jej celu.
Kreml potwierdził, że doszło do rozmów między Ratcliffe'em a rosyjskimi służbami. Donald Trump nie ujawnił ich tematu, stwierdził jednak, że wizyta miała w pewnym sensie rutynowy charakter.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Opracowanie: Nicole Frydrych







