Przemoc seksualna i kobiety w ukraińskim wojsku jako przynęta: wewnątrz prorosyjskiej sieci propagandowej

Keti Leszkaszeli patrzy prosto w obiektyw. Ma blond włosy zaplecione w dwa warkocze. Za nią widać broń oraz flagi Gruzji i Ukrainy.

Źródło zdjęcia, Keti Leszkaszeli

Podpis zdjęcia, Keti Leszkaszeli odkryła, że jej wizerunek jest wykorzystywany do zwabiania użytkowników na prorosyjskie kanały
    • Autor, Sandro Gwindadze
    • Stanowisko, BBC Monitoring, BBC Global Disinformation Unit
    • Autor, Diana Kuryszko
    • Stanowisko, BBC News Ukraine
    • Autor, Jarosława Kiriuchina
    • Stanowisko, BBC News Russia
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 5 min

Ostrzeżenie: Artykuł zawiera treści, które mogą niepokoić niektórych czytelników.

Gdy Keti Leszkaszeli - gruzińska medyczka służąca w ukraińskim wojsku - wróciła około trzech lat temu z linii frontu, jej telefon nie przestawał wibrować.

Przyjaciele i krewni chcieli wiedzieć, czy wszystko z nią w porządku. Widzieli posty na Telegramie twierdzące, że została pojmana i zgwałcona.

„Dowiedziałam się, że pojawiło się wideo, w którym podano, że mnie i kilka innych dziewczyn schwytano. Był tam link do kanału na Telegramie, na którym pokazano, jak jesteśmy 'karane'," powiedziała BBC.

Rozpoznała swoje zdjęcie zrobione lata wcześniej w Awdijiwce, okupowanym dziś przez Rosję mieście we wschodniej Ukrainie. Była na nim w wojskowym mundurze.

„Napisali o mnie straszne rzeczy," powiedziała. „To mnie złości. Nie mogę nic z tym zrobić".

Post należał do szeregu wprowadzających w błąd reklam na Telegramie. Wykorzystywano w nich sfabrykowane twierdzenia o gwałtach na Ukrainkach - wraz z obietnicami udostępnienia „dowodów wideo" - by zwabić użytkowników na prorosyjskie kanały.

BBC World Service znalazło zdjęcia ponad 20 kobiet – z których wiele służy lub służyło w ukraińskiej armii – wykorzystywane jako przynęty w tej kampanii. Rozmawialiśmy z siedmioma z tych kobiet.

Schemat działania

Ubrana w wojskowy mundur Keti Leszkaszeli stoi na klatce schodowej i robi selfie

Źródło zdjęcia, Keti Leshkasheli

Podpis zdjęcia, Keti Leszkaszeli, gruzińska lekarka, służyła jako medyk wojskowy w Międzynarodowym Legionie Obrony Terytorialnej Ukrainy. W 2025 r. prezydent Zełenski odznaczył ją Orderem „Za Odwagę".

Od inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. tysiące postów na Telegramie obiecywało przesłanie nagrań mających pokazywać gwałty i egzekucje na ukraińskich jeńczyniach wojennych.

Telegram pozwala użytkownikom dołączać do dużych kanałów lub grup, by dzielić się treściami i dyskutować. Publikowane tam posty często zawierają reklamy z linkami do innych kanałów, prywatnych grup lub zewnętrznych stron.

To najpopularniejszy komunikator w Rosji i idealne narzędzie do pozyskiwania odbiorców. Podobnie w Ukrainie - według ogólnokrajowego sondażu z 2025 r. Telegram był dla Ukraińców głównym źródłem wiadomości.

Przeszukując narzędzia analityczne pod kątem powtarzających się fraz i fałszywych nazw używanych w tych wiadomościach, BBC World Service znalazło ponad 6,5 tys. postów reklamowych wspominających o napaściach seksualnych.

Były one publikowane przez około 1,7 tys. małych kanałów o różnej tematyce, od treści dla dorosłych i memów po treści prowojenne i finansowe.

Posty te zgromadziły łącznie ponad 65 milionów wyświetleń. Większość z nich opierała się na jednym schemacie. Wykorzystywano prawdziwe zdjęcia prawdziwych kobiet, fałszywie twierdząc, że zostały pojmane i zgwałcone. Dodawano też link obiecujący jako dowód materiał wideo.

Taktyka miała celowo szokować i przyciągać odbiorców obietnicą drastycznych nagrań.

W postach twierdzono też, że pojmane kobiety torturowały rosyjskich żołnierzy lub „wzywały do palenia żywcem rosyjskich dzieci". Zarzutom towarzyszyły obelgi na tle etnicznym i płciowym.

Gdy jednak użytkownicy klikali w linki, nie znajdowali obiecywanych treści. Zamiast tego trafiali na prywatne kanały na Telegramie pełne prowojennych treści.

Posty te rozprzestrzeniły się poza Telegram. Filmy na TikToku i YouTube - a także wpisy na rosyjskim portalu społecznościowym WKontaktie - obiecują podobne treści, promując jednocześnie te same prywatne kanały na Telegramie.

Walentyna Szapowałowa, badaczka zajmująca się dezinformacją ze względu na płeć, mówi, że kampania „sprzedaje obietnicę przemocy seksualnej jako rozrywkę," by „przyciągnąć i spieniężyć" uwagę użytkowników.

Dodaje, że nawet jeśli posty nie są tworzone bezpośrednio przez rosyjskie państwo, służą celom wojennym Kremla, ponieważ poniżają Ukraińców i „normalizują przemoc seksualną wobec 'wroga'".

Zmień nazwę, usuń, sprzedaj reklamy

BBC prześledziło sieć kanałów czerpiących korzyści z kampanii, mapując powiązania między postami i wykrywając wzorce.

Sześć kanałów przekroczyło próg miliona subskrybentów.

BBC przeanalizowało trzy z największych. Wszystkie utworzono w ciągu 72 godzin od początku pełnoskalowej inwazji Rosji w lutym 2022 roku.

Kanał Priamoj Efir Nowosti - linki do którego pojawiły się w ponad 1000 przeanalizowanych przez BBC postów - ma obecnie prawie 4 miliony subskrybentów, więcej niż większość znanych prokremlowskich komentatorów i wiele państwowych mediów.

Podaje się za kanał informacyjny. Pierwotnie nosił jednak nazwę MVD 18+, nawiązującą do treści dla dorosłych. Brakuje większości historii jego wpisów z okresu, gdy kampania pozyskiwania subskrybentów była najbardziej aktywna.

Obecnie wygląda jak każdy inny prokremlowski agregator wiadomości na Telegramie. Publikuje dziesiątki postów dziennie, czerpie informacje z rosyjskich mediów państwowych i sprzedaje reklamy Alfa-Bankowi - jednemu z największych prywatnych banków w Rosji, objętemu sankcjami przez Wielką Brytanię, UE i USA. Bank nie odpowiedział na prośbę BBC o komentarz.

Wszystkie trzy kanały korzystają z rosyjskich mediów państwowych i odzwierciedlają linię redakcyjną Kremla. Opisują tereny zdobyte przez rosyjskie wojsko jako „wyzwolone" i przedstawiają UE i Wielką Brytanię jako agresorów. Cieszą się też z wiadomości o ofiarach po stronie ukraińskiej. Dwa z kanałów regularnie używają wobec Ukraińców etnicznych obelg.

Aby ustalić, jakie zyski czerpią kanały z treści popierających wojnę, BBC skontaktowało się z nimi, podając się za potencjalnego reklamodawcę.

Kanał Priamoj Efir Nowosti poinformował nas, że reklama kosztuje co najmniej 500 000 rubli (21 650 złotych). Pozostałe dwa kanały, które publikują obelgi i treści o przemocy, podały, że cena reklamy to około 40 000 rubli (1 732 złotych).

Priamoj Efir nie odpowiedział na żadne z naszych pytań. W wiadomości kanał nazwał BBC „prowokacyjnym i propagandowym" źródłem. Stwierdził też, że posiadane przez nas informacje „nie odpowiadają rzeczywistości".

Spośród ponad 6, 5 tys. zidentyfikowanych przez nas postów typu „clickbait" prawie 5,4 tys. zostało już usuniętych. Jednak wciąż pojawiają się nowe. Niektóre noszą znamiona automatyzacji: identyczny tekst, w tym te same literówki, publikowany na wielu kontach jednocześnie.

„Zgłosiłam te konta, zablokowałam je, ale jest ich tak wiele," powiedziała inna z kobiet, Julija Mala. „Liczba tych fałszywych wciąż rośnie".

Kobieta w czarnej czapce i z długimi blond włosami robi selfie w załadowanym wielokolorowymi workami samochodzie.

Źródło zdjęcia, Lesia Palahniuk

Podpis zdjęcia, Lesia Palahniuk, radna obwodowa z Czerniowców na zachodzie Ukrainy, znalazła swój wizerunek na rosyjskich kanałach na Telegramie. Na zdjęciu z 2022 roku Palahniuk jedzie do Kramatorska na linii frontu, by dostarczyć pomoc ukraińskim żołnierzom

Formalne skargi kobiet, których zdjęcia wykorzystano w postach o przemocy, często okazywały się bezskuteczne.

Keti, gruzińska lekarka, mówi, że wielokrotnie zgłaszała posty. „Nie da się zrobić prawie nic," stwierdziła. „Chcę, żeby ludzie wiedzieli, że takie oszustwa istnieją, i nie dali się na nie nabrać".

Ołeksandra - obywatelka Rosji, która zgłosiła się do ukraińskiego wojska - powiedziała, że w latach 2022, 2023 i 2024 widziała posty ze swoimi zdjęciami na tak wielu kanałach, że w końcu przestała je śledzić.

„Widziałam, że wykorzystywali moje zdjęcia. W Photoshopie naklejali moją twarz na nagie ciało... Było tego tak dużo, że w pewnym momencie przestałam reagować," powiedziała.

Telegram nie odpowiedział na prośbę BBC o komentarz. Od lutego 2026 r. rosyjski regulator medialny ograniczył wewnątrz kraju dostęp do komunikatora, zarzucając mu łamanie rosyjskiego prawa.

Nie ograniczyło to jednak znacząco korzystania z aplikacji: Rosjanie uzyskują dostęp dzięki sieciom VPN.

Lesia Palahniuk - radna obwodowa z Czerniowców na zachodzie Ukrainy, której zdjęcie wykorzystano w postach zawierających wulgarny język - stwierdziła, że wskutek kampanii kobiety odczuwają wstyd, którym to nie one powinny być obarczone.

„Dla kobiety oglądanie takich zdjęć jest bardzo trudne," powiedziała. „Kobiety muszą wiedzieć, że nie są same, że mają wsparcie. Nie zrobiły nic złego".

Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.

Opracowanie: Marlena Zagórska