BBC relacjonuje sprzed moskiewskiej restauracji, gdzie bomba zabiła trzy osoby

Źródło zdjęcia, Getty Images Europe
- Autor, Steve Rosenberg
- Stanowisko, Redaktor BBC ds. Rosji
- Data publikacji
- Czas czytania: 3 min
Na Placu Kudrińskim policja zniosła już kordon wokół włoskiej restauracji Balzi Rossi. Śledczy opuścili miejsce zdarzenia.
W sobotni wieczór teren był otoczony przez ciężko uzbrojonych funkcjonariuszy. Przed restauracją stał sznur karetek pogotowia oraz pojazdów służb ratunkowych.
Stojąc obok letniego ogródka restauracji, można dostrzec ślady tego, co się tutaj wydarzyło. Wybita szyba, ściany podziurawione odłamkami. Doszło tu do wybuchu bomby, który miał tragiczne skutki.
Rosyjskie media państwowe informują, że zginęły co najmniej trzy osoby, a 21 zostało rannych.
Rosyjski Narodowy Komitet Antyterrorystyczny uważa, że kobieta niosąca improwizowany ładunek wybuchowy próbowała wejść do restauracji. Rosyjskie media sugerują, że mogła być kurierką dostarczającą paczkę jednemu z gości prywatnego przyjęcia i że mogła nie wiedzieć, co naprawdę znajdowało się w przesyłce. Ochroniarz nie pozwolił jej wejść do środka. Chwilę później doszło do eksplozji.
Od czasu zamachu pojawiły się niepotwierdzone doniesienia, że tamtego wieczoru w restauracji przebywał wysoki rangą rosyjski dowódca wojskowy. Wciąż jednak nie ma oficjalnego potwierdzenia listy gości ani informacji, kto dokładnie uczestniczył w prywatnej kolacji.
Kreml jak dotąd nie skomentował sprawy. W oświadczeniu opublikowanym w niedzielę Ambasada Rosji we Włoszech obwiniła za atak na restaurację Ukrainę. Nie wskazano jednak rosyjskich wojskowych jako potencjalnego celu zamachu.
„Jest jasne, że planując atak terrorystyczny na jedną z najlepszych włoskich restauracji w Moskwie, terroryści z Kijowa chcieli zastraszyć Włochów pracujących w Rosji..." – stwierdziła ambasada.
Większość osób, z którymi rozmawiam na placu Kudrińskim, nie ma wątpliwości, że istnieje bezpośredni związek między wybuchem w restauracji a wojną w Ukrainie.
W końcu w ciągu ostatnich kilku lat doszło do kilku zamachów bombowych wymierzonych w wysokich rangą rosyjskich wojskowych. Moskwa oskarżała o nie Kijów.
„Te wybuchy i śmierć bardzo mnie przerażają," mówi mi Ludmiła. „To prawdopodobnie ma związek z trwającą wojną".
Potem rozmawiam z Galiną.
„To robota Wielkiej Brytanii, to wasza robota," mówi Galina, wyrażając złość z powodu brytyjskiego wsparcia dla Ukrainy.

Źródło zdjęcia, Getty Images Europe
W tym momencie rozmowa przybiera bardziej osobisty charakter.
„Widziałam, jak zadaje pan naszemu prezydentowi nieprzyjemne pytania," mówi Galina. „Aż mam ochotę podejść i pana uderzyć".
Aleksandra spacerowała z psem w pobliżu restauracji, gdy doszło do wybuchu.
„Usłyszałam głośny huk. Od razu zrozumiałam, że to eksplozja. Mieszkam tutaj, w tym budynku. To straszne".
Bomba w restauracji to wiadomość dużego kalibru. Mimo to przez weekend wydarzenie było jedynie marginalnie relacjonowane w rosyjskiej telewizji.
W niedzielnym porannym serwisie informacyjnym stacji Rossija 1 informowano o rosyjskich atakach na Ukrainę, obchodach Dnia Wojsk Powietrznodesantowych Rosji (a także Dnia Kolejarza), oraz o najnowszych wydarzeniach związanych z Donaldem Trumpem i Iranem.
Nie wspomniano natomiast o eksplozji w moskiewskiej restauracji.
Może to odzwierciedlać dążenie rosyjskich władz do tego, by nie wywoływać poczucia niepokoju wśród społeczeństwa.
Dla Aleksandry może być jednak na to za późno.
„Nie mogę się po tym otrząsnąć, po prostu nie mogę," mówi mi Aleksandra. „Bo to właściwie wydarzyło się na moich oczach. To było straszne. Po prostu nie wiem, jak mam sobie z tym poradzić".
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska











