Putin po raz pierwszy przyznaje, że niedobory paliwa są skutkiem ukraińskich ataków

Źródło zdjęcia, EPA
- Autor, James Landale
- Stanowisko, Korespondent dyplomatyczny w Moskwie
- Data publikacji
- Czas czytania: 3 min
Skutki ukraińskich ataków rakietowych i dronowych na infrastrukturę energetyczną w Rosji widać od dawna – od Moskwy po Morze Czarne i jeszcze dalej.
Kolejki na stacjach benzynowych. Powszechne racjonowanie paliwa. Trafione rafinerie. Kierowcy na zaanektowanym przez Rosję ukraińskim półwyspie Krym mają zakaz tankowania – priorytet mają tam pojazdy wojskowe.
Sytuacja jest teraz na tyle poważna, że po raz pierwszy bezpośrednio odniósł się do niej prezydent Władimir Putin.
W weekend prezydent Rosji omawiał kryzys z wysokimi urzędnikami i przedstawicielami sektora naftowego. W wypowiedziach publicznych był wyjątkowo szczery.
„Doskonale wiecie, że problemy nadal dotykają zarówno kierowców, jak i przedsiębiorstwa," powiedział podczas spotkania. „Niestety, na stacjach benzynowych wciąż są kolejki, a znalezienie odpowiedniego rodzaju benzyny nie zawsze jest łatwe".
Wspomniał też o trudnościach, z którymi mierzy się sektor rolniczy, i powiedział, że zbiory „zależą od" realizacji harmonogramu dostaw paliwa.
Według niezależnego rosyjskiego portalu Mediazona, 56 rosyjskich regionów wprowadziło ograniczenia paliwowe.
Później, w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji państwowej, Putin okazał jeszcze większą otwartość.
Przyznał, że ukraińskie ataki „oczywiście powodują problemy":
„Obecnie obserwujemy pewien niedobór" – powiedział – „ale nie jest on krytyczny".
Obiecał zwiększyć produkcję systemów obrony powietrznej w celu ochrony rosyjskiej infrastruktury energetycznej oraz przyspieszyć naprawy rafinerii, w które uderzyła Ukraina.
Na Krymie, przyznał Putin, pozostało tylko „kilka dni zapasów", ale powiedział, że jest „pewny", że wkrótce będą nowe dostawy.
To nietypowe, by Putin tak otwarcie mówił o skutkach ukraińskich ataków i ich konsekwencjach dla rosyjskich obywateli.
Jednak skala niedoborów paliwa i wynikająca z nich świadomość społeczna są tak znaczące, że prawdopodobnie nie miał wielkiego wyboru i musiał odnieść się do rzeczywistości, wciąż jednocześnie podtrzymując swoje twierdzenia o postępie działań wojennych Rosji.
Odniesienie się do problemów odczuwanych na Krymie jest szczególnie istotne biorąc pod uwagę symboliczne znaczenie półwyspu dla wielu Rosjan – a zwłaszcza dla przywódcy Kremla.
Od początku okupacji Krymu w 2014 roku Moskwa przekształciła go w bazę wojskową i strategiczny punkt kontroli nad Morzem Czarnym, wykorzystując go także do rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 r.
W telewizyjnym wywiadzie Putin wskazał również, dlaczego tak otwarcie mówi o problemie: jego zdaniem Ukraina próbuje podzielić rosyjskie społeczeństwo, osłabić wsparcie dla wojny i zwiększyć poparcie dla negocjacji.
„Nie damy im takiej szansy," powiedział dodając, że ukraińskie ataki dalekiego zasięgu nie mają „absolutnie żadnego wpływu na sytuację na linii frontu".
Władze w Kijowie kwestionują tę ocenę, twierdząc, że ukraińskie ataki dalekiego zasięgu mają na celu nie tylko przeniesienie wojny bliżej zwykłych Rosjan, lecz także zmuszenie rosyjskich dowódców wojskowych do przesunięcia zasobów z dala od linii frontu.
W ostatnich miesiącach Ukraina nabrała większej pewności, że losy wojny zaczynają przechylać się na jej korzyść, przeprowadzając dalekosiężne ataki na Petersburg i Moskwę, nasilając ataki na Krym oraz otwarcie dążąc do zadania maksymalnych strat na linii frontu.
Jednak Kreml oświadczył w poniedziałek, że rosyjskie plany pozostają niezmienne – zmusić siły ukraińskie do opuszczenia czterech południowo-wschodnich regionów, które Moskwa uważa za swoje, czemu Kijów zaprzecza.
„Nasze stanowisko jest dobrze znane," powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
W wywiadzie Putin twierdził, że Ukraina proponuje ograniczenie działań wojennych i rozpoczęcie rozmów – choć odrzucił to jako próbę uzyskania przez Kijów czasu na przegrupowanie i ponowne uzbrojenie.
„Jasne jest, dlaczego składana jest taka propozycja, ponieważ nasze kontruderzenia w głąb terytorium Ukrainy są znacznie silniejsze, mają większy skutek i, szczerze mówiąc, są bardziej niszczycielskie," powiedział Putin.
Twierdził, że ataki Kijowa na Rosję mają być „ratunkiem" dla ukraińskiej armii, która – jak utrzymywał Putin – jest „katastrofalnie" wyczerpana.
„Ale ratowanie reżimu w Kijowie nie jest częścią naszych planów".
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis










