Porzucili Zachód dla 'tradycyjnych' rosyjskich wartości ale rzeczywistość ich rozczarowała

Źródło zdjęcia, Ben/ BBC
- Autor, Dan Hardoon
- Stanowisko, BBC World Service
- Data publikacji
- Czas czytania: 7 min
Kiedy Leo Hare pod koniec 2023 roku przeprowadził się do Rosji z Teksasu, po otrzymaniu azylu, był przekonany, że buduje lepszą przyszłość dla swojej rodziny.
Ojciec trójki dzieci z zaangażowaniem rozpoczął nowe życie: próbował pierogów, doił kozy na farmie i nagrywał filmy o życiu w Rosji dla swoich obserwatorów w internecie.
Leo jest gorliwym chrześcijaninem, który z czasem coraz bardziej rozczarowywał się sytuacją w USA – od podziałów politycznych, przez genetycznie modyfikowaną żywność, po to, co postrzega jako rosnące znaczenie ruchu LGBTQ.
Wówczas uważał, że Rosja stanowi atrakcyjną alternatywę: społeczeństwo oparte na wierze chrześcijańskiej i wartościach rodzinnych – wizję silnie promowaną przez rosyjskie władze.
Z czasem jednak zaczęły go niepokoić także inne kwestie, takie jak ograniczenia w dostępie do informacji.
Leo jest częścią nietypowej migracji. W czasie gdy Rosja zmaga się z międzynarodową izolacją, kilka tysięcy osób z krajów takich jak Kanada, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i część Europy zdecydowało się tam przeprowadzić.
Ich spojrzenie na Rosję znacząco różni się od tego, które dominuje na Zachodzie: kraju, który zaatakował Ukrainę i okupuje znaczną część jej terytorium, więzi przeciwników politycznych, wprowadza poważne ograniczenia swobód obywatelskich i podlega szerokim międzynarodowym sankcjom.
Wielu potencjalnych migrantów przyciąga rosyjska wiza „Wspólnych Wartości" [ang. shared values], nazywana czasem „wizą anty‑woke", wprowadzona miesiąc po tym, jak Leo otrzymał azyl.
Wprowadzona przez prezydenta Władimira Putina w 2024 roku, wiza umożliwia tymczasowy pobyt do trzech lat obywatelom 47 państw uznawanych przez Rosję za „nieprzyjazne".
Nie ma limitu liczby osób, które mogą się o nią ubiegać, a wnioskodawcy nie muszą zdawać standardowych egzaminów z języka rosyjskiego, historii ani prawa.
Zamiast tego muszą zadeklarować, że podzielają tradycyjne wartości duchowe i moralne Rosji oraz odrzucają to, co rosyjskie władze określają jako „destrukcyjną neoliberalną ideologię" swoich krajów pochodzenia.
Po trzech latach posiadacze wizy „Wspólnych Wartości" muszą przekształcić ją w zezwolenie na pobyt stały lub opuścić kraj. Uzyskanie stałego pobytu wymaga jednak zdania egzaminu z języka i historii oraz przedstawienia bardziej szczegółowej dokumentacji.
W przeciwieństwie do niektórych programów migracyjnych, wiza „Wspólnych Wartości" nie wiąże się z zapewnieniem mieszkania ani wsparcia finansowego ze strony rosyjskiego rządu.
Wnioskodawcy muszą uiścić opłatę administracyjną w wysokości 1600 rubli (około 84.50 złotych) oraz przejść kontrolę medyczną i sprawdzenie niekaralności.

Źródło zdjęcia, Russian Ministry of Internal Affairs
Według Rosji w ramach tego programu do wiosny 2026 roku złożono niemal 3,400 wniosków. Dane te są jednak trudne do niezależnej weryfikacji i nie wskazują, ile wniosków zostało zaakceptowanych.
Wiza ta wpisuje się w szersze działania Kremla, mające przedstawiać Rosję jako obrońcę tradycyjnych wartości w opozycji do — w jego ocenie — moralnego upadku Zachodu.
W dekrecie z 2022 roku Władimir Putin ostrzegał, że wpływy ideologiczne Zachodu zagrażają rosyjskim wartościom, takim jak małżeństwo i tradycyjna rodzina, i wezwał do promowania bardziej pozytywnego wizerunku Rosji za granicą.
Dwa lata później wiza „Wspólnych Wartości" stała się praktycznym wyrazem tej wizji.
W internecie funkcjonuje cały ekosystem agencji relokacyjnych i influencerów, którzy promują Rosję jako miejsce, gdzie wartości rodzinne pozostają silne, a codzienne życie wydaje się bezpieczniejsze.
Ilja Belobragin, partner zarządzający w firmie Move To Russia, pomagającej cudzoziemcom w przeprowadzce do Rosji, mówi, że często słyszy od klientów, iż „nie rozpoznają już społeczności, w której żyją".
Jak dodaje, niektórzy potencjalni migranci skarżą się na wysoką imigrację w swoich krajach lub — w ich ocenie — pogarszający się poziom życia.
Wojna Rosji w Ukrainie, która od 2022 roku dominuje w międzynarodowym postrzeganiu tego kraju, nie wydaje się dla wielu osób decydującym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji o przeprowadzce.
Część z nich otwarcie popiera Rosję, inni natomiast podkreślają, że kierują się przede wszystkim wartościami kulturowymi, a nie geopolityką.

Źródło zdjęcia, Philip Hutchinson
Philip Hutchinson, mieszkający w Moskwie były kandydat Partii Konserwatywnej z Wielkiej Brytanii, który obecnie pomaga innym osobom z Zachodu przeprowadzać się do Rosji, mówi, że unika rozmów o wojnie.
„Jakie jest moje zdanie? Szczerze mówiąc, nie angażuję się w to," mówi. „Nie jestem tu jako polityk. Jestem tu, żeby prowadzić spokojne, normalne życie z rodziną".
Zapytany, czy pomaganie mieszkańcom Zachodu w przeprowadzce do Rosji w ramach wizy „Wspólnych Wartości" jest działaniem politycznym, Philip się z tym nie zgadza.
„Kierujemy wiele osób w stronę wizy 'Wspólnych Wartości', bo to obecnie najprostszy sposób, by uzyskać stały pobyt. Pomaganie ludziom w przeprowadzce do Rosji nie jest polityczne."

Po przeprowadzce do Rosji rodzina Leo stała się jednym z najbardziej widocznych przykładów migracji z Zachodu.
Rosyjskie media państwowe relacjonowały ceremonię przyznania im azylu, a Leo publicznie podziękował prezydentowi Putinowi za przyjęcie ich do kraju. Wówczas uważał, że uczestniczy w czymś, co określa jako „bezprecedensowy przypadek ustawodawstwa imigracyjnego".
Rzeczywistość okazała się jednak trudniejsza, niż się spodziewał.
Jak twierdzi Leo, w ciągu kilku tygodni od przyjazdu, padli ofiarą oszustwa na kwotę 5 milionów rubli (około 273 tys. złotych), dokonanego przez osobę, której ufali, co doprowadziło do tego, że zostali bez dachu nad głową.
Kiedy rozmawiałem z Leo na początku tego roku, mieszkał oddzielnie od swojej żony w mieście Iwanowo, a jego starsze dzieci wróciły do Stanów Zjednoczonych.
Zapytany, czy Rosja spełniła jego oczekiwania, Leo opisuje ostatnie dwa lata jako najlepszy i najgorszy okres w swoim życiu.
Mówi, że doświadczył wielu oblicz Rosji: pracował w prawosławnym monasterze, mieszkał w wieżowcu, a później przeniósł się do niewielkiego mieszkania z czasów sowieckich. Ostatecznie znalazł pracę jako nauczyciel języka angielskiego.
Wciąż z sympatią mówi o zwykłych Rosjanach, opisując ich jako hojnych i gościnnych. Chwali członków swojej wspólnoty kościelnej, którzy pomogli jego rodzinie przetrwać po utracie oszczędności, i wspomina kobietę, która przyjęła do swojego domu jego najmłodszego syna i bezpłatnie uczyła go rosyjskiego.
„Moje serce jest pełne miłości do tych ludzi," mówi.
Jednocześnie coraz bardziej niepokoi go stan rosyjskiej gospodarki oraz ograniczenia w dostępie do informacji.
Leo zaczyna teraz ponownie oceniać rolę, jaką odegrał w promowaniu migracji z Zachodu do Rosji.
„Wierzyłem w propagandę," mówi, przyznając, że wcześniej był „tym, który napisałby taki scenariusz".
Choć deklaruje, że zamierza zostać w Rosji, kierując się poczuciem „przeznaczenia", przyznaje, że brakuje mu wolności, które ukształtowały amerykańską mentalność.
„W Rosji nie ma podobnych wartości związanych z prawami człowieka."

Źródło zdjęcia, Ben/ BBC
Inni mieszkańcy Zachodu, którzy przeprowadzili się do Rosji, krytycznie oceniają sposób promowania samej wizy „Wspólnych Wartości".
Ben – który poprosił, by podawać tylko jego imię – przeprowadził się do Rosji w 2023 roku z Derby w Wielkiej Brytanii po tym, jak zakochał się w Rosjance poznanej na stronie do wymiany językowej. Para mieszka w Kursku, niedaleko granicy z Ukrainą.
Jego rodzina uważała, że jest „lekko szalony", przeprowadzając się do strefy objętej wojną.
Obraz Rosji w oczach Bena jest jednak bardziej złożony niż ten, który często przedstawiają jej zwolennicy.
Chwali życzliwość Rosjan i mówi, że na co dzień czuje się bezpieczniej. Jednocześnie odrzuca pogląd, że Rosja jest jakimś konserwatywnym rajem.
Wskazuje na dużą liczbę niepełnych rodzin, aborcję – którą określa jako „powszechnie akceptowaną" – oraz „bardzo wysoki" wskaźnik rozwodów.
„Rosja nie jest żadną utopią," mówi.
Przeniósł się do Rosji na podstawie prywatnej wizy rodzinnej, a nie w ramach programu „Wspólnych Wartości", ale na swoim kanale na YouTube podważa – jak to określa – przesadzone twierdzenia niektórych zachodnich influencerów, którzy przedstawiają Rosję jako idealną alternatywę dla Zachodu.
„Są ludzie, którzy mają jakiś własny cel, który chcą forsować," mówi.
Prawie dwa lata po uruchomieniu wizy „Wspólnych Wartości" rosyjski eksperyment polegający na przyciąganiu migrantów kierujących się względami ideologicznymi pozostaje niewielki pod względem skali.
Choć nie udało się przyciągnąć szerokiej fali „anty‑woke" migracji, program ułatwił niektórym osobom z Zachodu rozpoczęcie nowego życia w Rosji — czy to z miłości, wiary, czy po prostu chęci zmiany kierunku w życiu.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska












