Tusk: Pocisk manewrujący, który spadł na Lubelszczyźnie, 'z dużym prawdopodobieństwem' był rosyjski

Źródło zdjęcia, Reuters
Premier Donald Tusk powiedział w czwartek, że pocisk manewrujący, który w nocy spadł na terenie wschodniej Polski, był uzbrojony i był prawdopodobnie pociskiem rosyjskim.
"Wczoraj w nocy, podczas zmasowanego ataku rakietowego na Ukrainę, jeden z pocisków manewrujących Ch-101 naruszył polską przestrzeń powietrzną i spadł 50 km od Lublina. Pocisk był uzbrojony. Z dużym prawdopodobieństwem był to pocisk rosyjski. Chciałbym podziękować wszystkim przywódcom UE i NATO za solidarność oraz gotowość niesienia pomocy," Tusk napisał w języku angielskim na platformie X.
Wcześniej Tusk powiedział, że nie było doniesień o ofiarach, ale podkreślił, że incydent był „poważny". Dodał, że polskie władze były gotowe do zestrzelenia obiektu.
Po upadku pocisku w pobliżu miejscowości Tarnawa Kolonia, położonej 92 km od granicy z Ukrainą, powstał krater o średnicy 10 metrów. Do incydentu doszło podczas zmasowanego rosyjskiego ataku na Lwów, Kijów oraz okolice Krzywego Rogu.
Krater oraz rozrzucone szczątki znaleziono na polu około 2 km od wsi Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim. Teren został zabezpieczony. Policja poinformowała, że otrzymała zgłoszenie o silnym wybuchu w tej okolicy.
Według Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych obiekt wykryto o godz. 03:40 czasu lokalnego. Do jego identyfikacji i przechwycenia wysłano dyżurny myśliwiec F-16, jednak sześć minut później obiekt zniknął z radarów.
Do przeszukania terenu skierowano śmigłowiec Mi-24, który zlokalizował prawdopodobne miejsce upadku w niezabudowanym rejonie w pobliżu Tarnawy-Kolonii w województwie lubelskim.
Polska poderwała w nocy dyżurne myśliwce w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę.
Polskie wojsko poinformowało, że monitorowało co najmniej kilkanaście pocisków nad zachodnią Ukrainą, które mogły stanowić zagrożenie dla polskiej przestrzeni powietrznej. Najbliższy z nich znalazł się około 5 km od polskiej granicy o godz. 03:29, po czym zmienił kurs i skierował się na wschód – przekazało dowództwo.
W nocy na kilka minut uruchomiono syreny alarmowe w województwie lubelskim, zanim odwołano alarm.

Źródło zdjęcia, EPA
Rzecznik polskiego rządu poinformował, że premier Donald Tusk udaje się w rejon, gdzie odnotowano naruszenie przestrzeni powietrznej. Oczekuje się również, że zwoła zespół koordynacyjny z udziałem ministra obrony oraz służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo około 10:15 czasu lokalnego, aby uzyskać najnowsze informacje i przekazać szczegóły dotyczące incydentu.
Ten artykuł zawiera treści z serwisu X. Prosimy o zaznaczenie zgody przed załadowaniem, ponieważ w treści mogą być używane pliki cookie i inne technologie. Przed zaznaczeniem zgody, możesz zapoznać się z polityką plików cookiei polityką prywatności serwisu X. Aby wyświetlić treść, wybierz „zaakceptuj i kontynuuj
Koniec treści z X, 1
Kolejne rosyjskie ataki w Ukrainie
W Ukrainie osiem osób, w tym troje dzieci, zginęło w wyniku rosyjskiego ataku rakietowego i dronowego – poinformowali lokalni urzędnicy.
Prezydent Wołodymyr Zełenski ostrzegł w środę, że Rosja przygotowuje się do „zmasowanego ataku", apelując do mieszkańców o reagowanie na alarmy przeciwlotnicze.
W czwartek nad ranem ukraińskie wojsko poinformowało o wielu atakach rakietowych i dronowych przeprowadzonych na terenie całego kraju.
Do ataków doszło po tym, jak Zełenski spotkał się w tym tygodniu w Waszyngtonie z prezydentem USA Donaldem Trumpem, aby zabiegać o przyznanie Ukrainie licencji na produkcję pocisków przechwytujących do systemów Patriot.
Jak przekazał lokalny urzędnik, wśród sześciu osób zabitych w jednej z wsi w pobliżu Krzywego Rogu w centralnej Ukrainie były dwie dziewczynki w wieku pięciu i 12 lat. Zginęły, gdy pocisk balistyczny uderzył w dom jednorodzinny.
Osiem kolejnych osób, w tym dwoje dzieci, zostało rannych. Urzędnik zaznaczył, że liczba ofiar może jeszcze wzrosnąć.
Według BBC Ukraine pod ostrzałem znalazło się również kilka innych miast, a rosyjskie pociski dotarły także do zachodniej części kraju.
Działania wojskowe nastąpiły po kolejnych apelach ukraińskiego prezydenta o wzmocnienie zdolności Kijowa do obrony przed pociskami balistycznymi.
„Ochrona życia ludzi zależy bezpośrednio od tego, czy nasi partnerzy są gotowi dostarczać pociski do obrony powietrznej, czy też nie," napisał Zełenski na platformie X w środę.
Ten artykuł zawiera treści z serwisu X. Prosimy o zaznaczenie zgody przed załadowaniem, ponieważ w treści mogą być używane pliki cookie i inne technologie. Przed zaznaczeniem zgody, możesz zapoznać się z polityką plików cookiei polityką prywatności serwisu X. Aby wyświetlić treść, wybierz „zaakceptuj i kontynuuj
Koniec treści z X, 2
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu użyto narzędzi AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska












