'Cieszcie się sztuką. Nie myślcie o wojnie': sprzeciw wobec powrotu Rosji na weneckie Biennale

- Autor, Sarah Rainsford
- Stanowisko, Korespondentka BBC News na Europę Pd. i Wsch.
- Relacja z, Wenecja, Włochy
- Czas czytania: 5 min
Rosyjska punkowa grupa Pussy Riot i ukraińska organizacja FEMEN przeprowadziły wspólnie przykuwający wzrok protest na tegorocznym Biennale w Wenecji. Rosja bierze udział w prestiżowych targach sztuki po raz pierwszy od początku pełnej inwazji na Ukrainę.
Aktywistki wtargnęły do ogrodów Biennale – nazywanego często „olimpiadą sztuki" – i zaczęły skandować przed rosyjskim pawilonem. Były ubrane na czarno, z wyjątkiem fluorescencyjnych różowych kominiarek na głowach.
Gdy ochroniarze rzucili się, by zamknąć szklane drzwi pawilonu, protestujące odpaliły race dymne. Wymachując rękami w powietrzu, krzyczały: „Rosja zabija! Biennale wystawia!".
Na jednym z transparentów widniał napis: „Kurator: Putin, w pakiecie: zwłoki".
„Piją wódkę i szampana w swoim pawilonie, przesiąkniętym krwią ukraińskich dzieci," powiedziała mi Nadia Tołokonnikowa z Pussy Riot. Według aktywistki starania Moskwy o powrót na Biennale stanowią element rosyjskiej wojny hybrydowej.
„Nie chodzi tylko o czołgi i drony, morderstwa i gwałty w Ukrainie - ale też o kulturę, sztukę i język. [Rosja] próbuje w ten sposób podbić Zachód, a wy właśnie otworzyliście jej drzwi".
Ministrowie kultury Ukrainy, Polski, Estonii i Litwy wydali w środę wspólne oświadczenie w polskim pawilonie, potępiając udział Moskwy w 61. edycji Biennale i rosyjską agresję wobec Ukrainy.
Żądali też pociągnięcia do odpowiedzialności rosyjskich działaczy kultury, którzy poparli wojnę. Do oświadczenia przyłączyli się również ministrowie z Łotwy, Szwecji, Danii, Belgii, Rumunii, Holandii i Mołdawii.

Moskwa ogłosiła powrót na Biennale na początku roku, wywołując szereg obaw w europejskich stolicach.
Komisja Europejska „zdecydowanie potępiła" dopuszczenie Rosji do udziału w wydarzeniu; zagroziła też wycofaniem 2 milionów euro dofinansowania.
W oświadczeniu KE czytamy, że „umożliwienie agresorowi, jakim jest Rosja, zabłyśnięcia" na prestiżowych targach przeczy normom etycznym, jakie muszą spełnić beneficjenci dotacji.
Włoski minister kultury nie weźmie udziału w uroczystym otwarciu Biennale w sobotę 9 maja. Alessandro Giuli wzywał wcześniej organizatorów do wycofania zaproszenia dla Rosji.
Na ceremonii otwarcia zabraknie też unijnego komisarza ds. kultury, Maltańczyka Glenna Micallefa.
Jednak wicepremier Włoch, Matteo Salvini – znany z wizyty na Placu Czerwonym w 2014 r. w koszulce z wizerunkiem Putina – odmówił przyłączenia się do bojkotu, przekonując, że „żaden pawilon nie powinien być wykluczony".
Jedno ze źródeł BBC w Brukseli sugeruje, że reakcja Włoch rozczarowała Komisję Europejską.
Powrót Rosji to nie jedyna przyczyna niepokojów związanych z 61. Biennale.
W zeszłym tygodniu rezygnację złożyło całe międzynarodowe jury. W oświadczeniu wspomniało o udziale w Biennale krajów - Rosji i Izraela - których przywódcy są poszukiwani przez Międzynarodowy Trybunał Karny pod zarzutem zbrodni wojennych.
W środę rano inna grupa protestujących wtargnęła na izraelską wystawę. Zostawili przed wejściem stertę przesiąkniętych deszczem ulotek potępiających „Pawilon Ludobójstwa".
Izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych krytykowało wcześniej „upolitycznione jury", które miało uczynić Biennale miejscem „antyizraelskiej indoktrynacji politycznej".
Choć kontrowersje narastały, przewodniczący wydarzenia - były prawicowy dziennikarz Pietrangelo Buttafuoco - odmawiał udzielania wywiadów. W przeszłości Buttafuoco wypowiadał się z podziwem o Władimirze Putinie.
W środę przerwał niemal całkowite milczenie, oskarżając krytyków Biennale o tworzenie „laboratorium nietolerancji". Potępił też wezwania do zakazu udziału Rosji i Izraela, określając je jako cenzurę i wykluczenie.
„Gdyby Biennale zaczęło wybierać nie dzieła, lecz pochodzenie, nie wizje, lecz paszporty, przestałoby być tym, czym było zawsze: miejscem spotkań świata," oświadczył Buttafuoco. Następnie opuścił konferencję prasową, nie czekając na pytania.
Jego argument pomija kwestię poruszaną przez plakaty rozwieszone w tym tygodniu w całej Wenecji.
Plakaty reklamują fikcyjne wydarzenia w „Niewidzialnym Pawilonie": miałyby się tam znaleźć dzieła ukraińskich artystów i pisarzy, którzy zginęli wskutek rosyjskiej inwazji. Jednym z nich jest Wołodymyr Wakulenko - poeta i autor książek dla dzieci, zastrzelony, gdy jego wioskę zajęło rosyjskie wojsko.
Na plakatach widnieje napis: „Odwołane. Powód: autor został zabity przez Rosję".

W położonych nad kanałem ogrodach Biennale stoją dziesiątki eleganckich pawilonów narodowych. Każdy z nich pełni rolę wizytówki państwa-gospodarza. Zwłaszcza dla krajów autokratycznych, jak Rosja, odbywające się co dwa lata wydarzenie stanowi doskonałą okazję do budowy wizerunku i projekcji „miękkiej siły".
W 2022 roku kuratorzy rosyjskiego pawilonu wycofali się z udziału w Biennale, w proteście przeciwko agresji Moskwy na Ukrainę. Dwa lata później budynek udostępniono Boliwii.
Jednak w tym roku we wnętrzu znajdziemy rosyjską rzeźbę w kształcie odwróconego drzewa, a także eksperymentalne instalacje dźwiękowe.
„To nasz dom, przyjeżdżamy do siebie," odpowiada Anastazja Karniejewa, oficjalna komisarz pawilonu, gdy pytam, czy Rosja ma prawo uczestniczyć w Biennale po dokonaniu inwazji na Ukrainę.
„Nie myślę o protestach. Jestem bardzo zajęta," zbywa moje pytania.
Ojciec Karniejewej jest wiceszefem Rostechu, rosyjskiego potentata zbrojeniowego kontrolowanego przez państwo. To kolejna kwestia, o której Karniejewa woli nie rozmawiać.
„Czy możemy zakończyć tę rozmowę? Dziękuję".
Powrót Rosji na Biennale ma jedynie częściowy charakter: po wydarzeniach poprzedzających otwarcie rosyjski pawilon ma zostać zamknięty. Nie jest jasne, czy wynika to z protestów, czy też z sankcji.
Nagrania z instalacji będą jednak wciąż wyświetlane na zewnątrz pawilonu. Będzie je wyraźnie słychać kilka metrów dalej, na ukraińskiej wystawie.
Tuż obok głównego wejścia znajdziemy odlaną z betonu rzeźbę jelenia. Jeleń ma kształt papierowego wzoru wykonanego techniką origami. Zwisa z dźwigu budowlanego, podtrzymywany przez grube pomarańczowe pasy.

Źródło zdjęcia, Żanna Kadyrowa
Dzieło ukraińskiej artystki Żanny Kadyrowej zainstalowano początkowo w Pokrowsku, we wschodniej części Donbasu. Miasto znajdowało się wtedy niewiele ponad 40 kilometrów od linii frontu.
Rzeźbę ewakuowano w 2024 r., niedługo przez zajęciem Pokrowska przez Rosję.
„Mamy dziś zniszczone miasto; miasto, które nie istnieje. Mam nadzieję, że to przesłanie jest jasne i że odwiedzający Biennale będą w stanie je zrozumieć," powiedziała Kadyrowa w niedawnym wywiadzie, jaki przeprowadziłam z nią w jej kijowskiej pracowni.
Jej jeleń podzielił los milionów Ukraińców, stając się wymownym symbolem wysiedleń.
„Pokrowsk jest dziś miastem pod okupacją. Zginęło tam wiele osób. Uratowaliśmy natomiast to dzieło. Pytanie brzmi: ilu dzieł nie udało się ocalić podczas tej wojny? Ile innych obiektów dziedzictwa zostało zniszczonych?," mówi Kadyrowa.
Dodaje, że Pokrowsk „był tętniącym życiem miastem - jednak teraz nie istnieje, ponieważ nadeszła Rosja".
Dodatkowy reportaż: Davide Ghiglione.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Joanna Kozłowska








