Czwartkowe wybory lokalne w Wielkiej Brytanii to test zmieniającej się sceny politycznej

Źródło zdjęcia, Ian Forsyth via Getty Images
- Autor, Chris Mason
- Stanowisko, Redaktor ds. polityki
- Czas czytania: 2 min
Zostało jedynie kilka dni do kluczowych wyborów w Wielkiej Brytanii, które odbędą się w najbliższy czwartek, i które zdecydują o tym, kto będzie dysponował miliardem funtów z pieniędzy podatników
Skrzynki na listy wyborców od tygodni były zasypywane kolorowymi ulotkami, a kanały informacyjne - zarówno telewizyjne jak i społecznościowe - przepełnione były politycznymi obietnicami.
Jakie znaczeniemają te wybory i co mówią o brytyjskim politycznym sporze połowy lat 2020?
W ostatnich latach w Wielkiej Brytanii wzrosła liczba popularnych partii politycznych.
Przez wiele dekad Partia Pracy i Konserwatyści były głównymi partiami w brytyjskiej polityce. Z pewnością nie jedynymi, ale wyraźnie dominującymi nad rywalami w Westminsterze.
Dziś jednak można odnieść wrażenie, że polityka się zmienia. Oprócz Partii Pracy i Konserwatystów w angielskich wyborach lokalnych pojawili się też Liberalni Demokraci, Reform UK, jest też Partia Zielonych Anglii i Walii. Pojawili się też kandydaci niezależni.
W wyborach do zgromadzeń w Walii jest partia Plaid Cymru, która chciałaby pewnego dnia doprowadzić do powstania niepodległej Walii, a w Szkocji są Szkocka Partia Zielonych oraz Szkocka Partia Narodowa - obie chciałyby, aby Szkocja stała się niepodległa.
Większość z tych partii istnieje od dawna, ale Reform UK znacznie krócej. Zmieniło się jednak to, że wszystkie te partie wydają się być coraz bardziej konkurencyjne. Zbiega się to z sytuacją, w której zarówno Partia Pracy, jak i Konserwatyści nie cieszą się popularnością, co zdarza się rzadko.
To rozdrobnienie było widoczne w ostatnich wyborach powszechnych dwa lata temu, nawet jeśli późniejszy skład Izby Gmin tak naprawdę tego nie odzwierciedlał.
Partia Pracy zdobyła ogromną większość mandatów, ale uczyniła to przy najniższym w historii udziale głosów dla rządu dysponującego bezwzględną większością w Izbie Gmin.
Jednocześnie po raz pierwszy od 1832 r. Konserwatyści uzyskali w wyborach powszechnych mniej niż 30% głosów.
Oczywiście popularność poszczególnych partii rośnie i maleje - w wyborach powszechnych w 2017 r. Partia Pracy i Konserwatyści zdobyli łącznie 82,4% głosów. Długoterminowy trend jest jednak wyraźny.
Jak pokazuje briefing Biblioteki Izby Gmin, „w latach 1945–1970 poza niektórymi wyjątkami, wszystkie mandaty w Izbie Gmin były obsadzane przez Konserwatystów i Partię Pracy, którzy łącznie zdobywali około dziewięciu na dziesięć oddanych w tym okresie głosów w wyborach powszechnych".
Dziś sytuacja jest zupełnie odmienna, a rozdrobnienie wydaje się nabierać tempa.
Prof. John Curtice, główny analityk wyborczy BBC, powiedział gazecie The Times: „Będziemy świadkami bicia rekordów. Żyjemy w bezprecedensowych czasach. Sondaże sugerują, że tradycyjny duopol konserwatywno-laburzystowski stoi przed największym wyzwaniem od momentu powstania w latach 20. XX wieku".
„Podstawowe założenia brytyjskiej polityki – że nie ma wystarczającej przestrzeni dla partii na prawo od torysów ani na lewo od Partii Pracy – upadły. Brytyjska polityka jest dziś fundamentalnie odmienna niż kiedykolwiek w powojennej historii," dodał.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis








