NATO potępia 'lekkomyślność' Rosji po uderzeniu drona w budynek mieszkalny w Rumunii

    • Autor, Chris Graham
    • Autor, Mircea Barbu
    • Relacja z, Bukareszt
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 4 min

Rosyjski dron uderzył w budynek mieszkalny w Rumunii powodując pożar i raniąc dwie osoby — poinformowało w piątek rano rumuńskie ministerstwo obrony.

Do incydentu doszło w piątek we wschodnim mieście Gałacz – niedaleko wschodniej granicy Rumunii z Ukrainą i Mołdawią.

Sojusznicy Rumunii należący do NATO i Unii Europejskiej wyrazili swoją solidarność. Sekretarz generalny NATO powiedział "Nieostrożne zachowanie Rosji jest zagrożeniem dla nas wszystkich", podczas gdy szefowa Komisji Europejskiej stwierdziła, że "wojna agresji Moskwy przekroczyła kolejną granicę".

Rosyjskie drony wielokrotnie przekraczały granicę należącej do NATO Rumunii podczas czteroletniej wojny z Ukrainą, ale jest to pierwszy incydent, w którym ucierpieli obywatele tego kraju. Rosja jak dotąd nie skomentowała incydentu.

Rumuńskie służby ds. sytuacji nadzwyczajnych poinformowały, że cały ładunek wybuchowy drona zdetonował, powodując pożar na 10. piętrze budynku mieszkalnego.

Służby ratunkowe poinformowały, że dwie osoby otrzymały pomoc medyczną z powodu otarć, a około 70 osób ewakuowano. Pożar został ugaszony.

Ministerstwo obrony Rumunii poinformowało, że po wykryciu dronów poderwano dwa myśliwce F-16. Generał brygady Gheorghe Maxim powiedział, że wojsko miało zaledwie cztery minuty od momentu wykrycia drona do chwili uderzenia.

Ministerstwo dodało później, że wszystko wskazuje na to, że „cały ładunek" drona Geran 2 - znanego również jako Shahed 136 - eksplodował przy uderzeniu.

Gen. Maxim powiedział, że możliwości sił rumuńskich były znacznie ograniczone, ponieważ nie mogły użyć środków bojowych naruszających przestrzeń powietrzną Ukrainy. „Ukraina jest w stanie wojny, ale Rumunia jest w stanie pokoju. Nie możemy wystrzelić pocisku w ukraińską przestrzeń powietrzną," powiedział.

Rumuńskie wojsko starało się uspokoić opinię publiczną podkreślając, że nie był to atak na kraj, lecz raczej „konflikt przy naszych granicach, mający konsekwencje dla ludności lokalnej".

Ministerstwo spraw zagranicznych w Bukareszcie wezwało rosyjskiego ambasadora w związku z incydentem.

Prezydent Rumunii Nicușor Dan powiedział, że jego administracja wydali rosyjskiego konsula w czarnomorskim porcie Konstanca i zamknie konsulat. Rzeczniczka rosyjskiego ministerstwa obrony Maria Zacharowa powiedziała, że Moskwa „nie będzie długo czekać" z odpowiedzią.

Rzecznik Dmitrij Pieskow powiedział, że prezydent Rosji Władimir Putin został poinformowany o incydencie.

Prezydent Dan zwołał również nadzwyczajne posiedzenie Najwyższej Rady Obrony Rumunii, określając rosyjski atak dronów jako „najpoważniejszy incydent, jaki dotknął terytorium Rumunii od początku rosyjskiej wojny agresji na Ukrainę".

Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że Bukareszt „zwrócił się z prośbą o przyspieszenie przekazania Rumunii środków do zwalczania dronów" z NATO.

Sekretarz generalny sojuszu Mark Rutte poinformował, że rozmawiał z prezydentem Danem i zapewnił go, że sojusz „jest gotowy do obrony każdego centymetra sojuszniczego terytorium".

„Będziemy nadal zwiększać naszą gotowość do odstraszania i obrony przed każdym zagrożeniem, w tym ze strony dronów," dodał Rutte.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen napisała na portalu X: „Rosyjska wojna agresji przekroczyła kolejną granicę".

„W miarę jak wzmacniamy nasze bezpieczeństwo i odstraszanie, zwłaszcza na naszej wschodniej granicy, będziemy nadal zwiększać presję na Rosję" – dodała.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha powiedział, że incydent „po raz kolejny dowiódł, że rosyjska agresja stanowi realne zagrożenie dla regionu Morza Czarnego i całej Europy".

Zaapelował do innych krajów o wzmocnienie wsparcia dla Ukrainy i zwiększenie presji na Rosję, „aby przywrócić pokój i bezpieczeństwo w regionie".

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer powiedział, że incydent stanowi „poważne naruszenie" przestrzeni powietrznej NATO i dodał, że Wielka Brytania stoi „ramię w ramię z Ukrainą, Rumunią i wszystkimi naszymi sojusznikami z NATO w obliczu ciągłej rosyjskiej agresji".

Incydent potępili również inni europejscy politycy, w tym francuski minister spraw zagranicznych, ambasador USA przy NATO i kanclerz Niemiec Friedrich Merz.

Od rozpoczęcia przez Rosję pełnoskalowej inwazję na Ukrainę w lutym 2022 r., kilka państw NATO doświadczyło inwazji dronów.

Polska obwiniła Rosję o atak dronów na pole we wsi Osiny, 130 km na południowy wschód od Warszawy w sierpniu ubiegłego roku, a następnie o zestrzelenie dwóch domniemanych rosyjskich dronów nad terytorium kraju w następnym miesiącu.

Premier Donald Tusk powiedział wtedy, że powołał się na artykuł 4 Traktatu NATO, który nakłada na członków sojuszu obowiązek przeprowadzenia pilnych konsultacji.

Dla Rumunii i jej sojuszników z NATO obszary przygraniczne w pobliżu Dunaju – w tym Gałacz – są niezwykle trudne do obrony podczas rosyjskich ataków na ukraińskie porty Reni i Izmaił.

Rumuńskie ministerstwo obrony twierdzi, że od początku wojny w Ukrainie fragmenty dronów zostały znalezione na terytorium Rumunii 47 razy, w tym 12 razy w beżącym roku.

W zeszłym miesiącu fragmenty rosyjskiego drona wylądowały na obrzeżach Gałacza, po tym jak dron został wykryty za granicą ukraińską w pobliżu miasta Reni. Myśliwce NATO miały wówczas zezwolenie na atakowanie dronów, ale nie mogły ostrzelać drona śledzonego przez radary, ponieważ nie naruszył on rumuńskiej przestrzeni powietrznej.

Sekretarz generalny NATO powiedział w piątek, że incydent w Gałaczu „po raz kolejny pokazał, że konsekwencje nielegalnej agresywnej wojny [Rosji] nie kończą się na granicy".

W ostatnich miesiącach incydenty z dronami miały miejsce również w państwach bałtyckich będących członkami NATO, gdy - według Kijowa - ukraińskie drony dalekiego zasięgu zboczyły z kursu po zakłóceniu sygnałów przez Rosję.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis