Seria przypadków wykorzystywania dzieci wstrząsa szkołami w Paryżu

Protestujący ustawili na chodniku tornistry szkolne, wraz z pluszowymi zabawkami i transparentami z logo MeTooEcole przedstawiającym płaczące dziecko

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images

Podpis zdjęcia, Rodzice są zszokowani falą oskarżeń, odbyły się też protesty z hasłami takimi jak „chrońmy nasze dzieci"
    • Autor, Hugh Schofield
    • Stanowisko, w Paryżu
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 3 min

Uwaga: pewne szczegóły mogą być dla niektórych czytelników niepokojące

Pracownik jednej ze szkół stanie we wtorek przed sądem w Paryżu, oskarżony o niewłaściwe zachowania seksualne wobec małych dzieci znajdujących się pod jego opieką.

Jest to jedna z ostatnich spraw w trwającym od roku skandalu, który wstrząsnął systemem szkolnym w stolicy Francji, gdzie jako personel niepedagogiczny zatrudnionych jest około 15 000 osób, znanych jako animateurs.

Obecnie prowadzone są dochodzenia w niemal 100 paryskich żłobkach, przedszkolach i szkołach podstawowych, w których animateurs zostali oskarżeni o niewłaściwe, agresywne lub seksualnie nacechowane zachowanie.

Procesy w trzech innych sprawach mają się odbyć latem, a w czwartej, która również miała miejsce w maju, wkrótce ma zapaść wyrok. Istnieje możliwość pojawienia się kolejnych spraw.

W ubiegłym tygodniu policja zatrzymała 16 osób podczas akcji przeprowadzonej w trzech szkołach w 7. dzielnicy. Trzy osoby zostały następnie oskarżone o niewłaściwe zachowania seksualne wobec dzieci.

Wtorkowa sprawa dotyczy szkoły podstawowej Alphonse'a Baudina w 11. dzielnicy, gdzie animateur jest oskarżony o dotykanie o charakterze seksualnym pięciorga dzieci.

Jeden z mężczyzn powiedział BBC, że w kwietniu 2025 r. zauważył niepokojące sygnały u swojej czteroletniej córki, gdy inny rodzic zgłosił, że jego dziecko było molestowane.

„Moja żona zabrała naszą córkę do ogrodu i zapytała, czy ktoś ją dotykał podczas zajęć po lekcjach, a ona powiedziała: 'Tak, David mnie dotyka i przytula'.

„Moja żona powiedziała: 'Pokaż mi', a nasza córka zaczęła w dziwny sposób głaskać ją po plecach. Wtedy wiedzieliśmy, że coś jest nie tak".

Elisabeth Guthmann w ciemnym płaszczu i okularach mówi do mikrofonów

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images

Podpis zdjęcia, Elisabeth Guthmann jest współzałożycielką stowarzyszenia pozalekcyjnego SOS-Périscolaire, które powstało w odpowiedzi na rosnącą liczbę zgłoszeń dotyczących nadużyć

Skandal wywołał atmosferę braku zaufania i strachu wśród rodziców małych dzieci w Paryżu, z których wielu zarzuca ratuszowi – który zatrudnia animateurs – że początkowo nie traktował skarg poważnie.

Według stowarzyszenia pozalekcyjnego SOS-Périscolaire głównym problemem jest niska jakość pracy animateurs, którzy są słabo wynagradzani i do podjęcia zatrudnienia potrzebują jedynie podstawowego certyfikatu opieki nad dziećmi.

Czasem presja rekrutacyjna jest tak duża, że nawet ten wymóg bywa pomijany.

Elisabeth Guthmann, która założyła stowarzyszenie w 2021 r., powiedziała, że jest ono odpowiedzią na rosnącą liczbę historii krążących wśród rodziców o dokuczaniu, szykanowaniu i innych formach drobnych nadużyć ze strony animateurs.

Przytoczyła przypadek czterech animateurs w szkole podstawowej w 16. dzielnicy, którzy „zorganizowali klub walki, gdzie dzieci stały wokół i krzyczały: 'Uderz go!'".

Nowy mer Paryża, Emmanuel Grégoire, zapowiedział reformę systemu rekrutacyjnego, przeznaczając 20 mln euro (84,7 mln zł) na szkolenia i nadzór.

Powiedział też, że animateurs będą automatycznie zawieszani po złożeniu jednej skargi.

Od początku roku zawieszono już prawie 80 osób.

Animateurs – z których większość pracuje na krótkoterminowych umowach – zajmują się małymi dziećmi podczas posiłków i po zakończeniu lekcji.

Mają też prowadzić różnorodne zajęcia sportowe, artystyczne i rekreacyjne.

Protest w Paryżu z demonstrantami trzymającymi pomarańczowe flagi i transparenty
Podpis zdjęcia, Asystenci szkolni skarżą się, że z powodu fali skarg spotykają się z niesprawiedliwymi podejrzeniami

Jednak sami asystenci twierdzą, że w wyniku skandalu stali się ofiarami powszechnej podejrzliwości i dyskryminacji.

W ubiegłym tygodniu zorganizowali strajk, domagając się większego uznania i inwestycji w swoją profesję.

„Rodzice niejako przejęli kontrolę nad szkołami i zaczęli zgłaszać różne rzeczy. Tyle że nie wszystko, co zgłaszają, koniecznie jest prawdą," powiedziała Carla Bonnet z związku FO.

„Ratusz nie jest już obiektywny," powiedział Rémi, pracownik opieki pozalekcyjnej. „Nie prowadzi dochodzeń [w sprawie zarzutów]… nie dba o nas.

„Pracując dziś z dziećmi można zostać oskarżonym o absolutnie wszystko w każdej chwili".

„Jeżeli mamy system, w którym pracownicy nie są odpowiednio opłacani, szkoleni ani nadzorowani, a także brakuje środków i właściwych procedur zgłaszania nieprawidłowości, nie jest zaskoczeniem, że sytuacja wymyka się spod kontroli," powiedział Grégoire Ensel z organizacji rodziców FCPE.

Skandal koncentruje się w Paryżu, jednak aktywiści twierdzą, że podobne problemy występują w całym kraju

Reportaż: Leontine Gallois i Xavier Pallas.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis