Jak przestępstwo, do którego nigdy nie doszło, wywołało antyimigracyjne protesty

    • Autor, Marianna Spring
    • Stanowisko, Korespondent ds. śledztw w mediach społecznościowych
  • Czas czytania: 6 min

Epsom to zazwyczaj dość spokojne przedmieście w hrabstwie Surrey w południowo‑wschodniej Anglii, jednak w ciągu ostatnich kilku tygodni znalazło się w centrum gwałtownych zamieszek.

Protestujący wyszli na ulice, a wielu z nich domagało się od policji hrabstwa Surrey wyjaśnień w sprawie podejrzeń o zbiorowy gwałt. Część sugerowała, że w sprawę mogli być zamieszani osoby ubiegające się o azyl lub imigranci.

Doszło do aktów wandalizmu i zatrzymań. Protestujący wtargnęli nawet do lokalnego hotelu, błędnie sądząc, że zakwaterowano tam migrantów.

Tymczasem policja poinformowała, że do rzekomego zbiorowego gwałtu nigdy nie doszło.

Po „szczegółowym śledztwie" policja hrabstwa Surrey uznała, że kobieta, która zgłosiła gwałt, doznała „przypadkowego urazu głowy" po nocnym wyjściu i złożyła „chaotyczne zawiadomienie". Kobieta wyraziła zgodę na przekazanie tych informacji, a policja podkreśla, że każde zgłoszenie przestępstwa na tle seksualnym traktuje bardzo poważnie.

Jak do tego doszło — i czy może wydarzyć się ponownie? Wszystko wskazuje na dezinformację w internecie, która przerodziła się w realną falę emocji i przemocy.

Luka informacyjna

Policja hrabstwa Surrey wystosowała 12 kwietnia publiczny apel do świadków, informując, że w nocy doszło do rzekomego gwałtu przed kościołem w historycznym miasteczku targowym, położonym na południowy zachód od Londynu.

Policja podała, że otrzymała zgłoszenia, iż kobieta w wieku około 20 lat została zaatakowana w drodze powrotnej z klubu nocnego.

W ubiegłym roku Krajowa Rada Szefów Policji (National Police Chiefs' Council, NPCC) wydała nowe wytyczne, zachęcające policję do rozważenia ujawniania pochodzenia etnicznego i narodowości podejrzanych w głośnych sprawach, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się dezinformacji.

Policja hrabstwa Surrey przyznaje, że w jej początkowym apelu dotyczącym domniemanych podejrzanych zabrakło tych informacji, „ponieważ przekazane opisy były ogólnikowe i bardzo ograniczone".

Jak podkreśla policja, po prostu nie dysponowała szczegółami pozwalającymi zastosować się do wytycznych NPCC.

Jednak od czasu publikacji tych wytycznych część opinii publicznej zaczęła oczekiwać, że takie informacje będą ujawniane natychmiast. Co jednak dzieje się wtedy, gdy tak się nie stanie?

W związku z incydentem w Epsom w internecie zaczęła krążyć dezinformacja. Wiele kont w mediach społecznościowych fałszywie sugerowało, że podejrzani byli osobami ubiegającymi się o azyl lub migrantami. Inni komentujący wyrażali zaniepokojenie doniesieniami o tak poważnym przestępstwie w ich okolicy i deklarowali wsparcie dla domniemanej ofiary.

Te głosy zostały jednak zepchnięte na dalszy plan przez wpisy na platformie X publikowane przez wpływowe konta — często opłacające niebieskie oznaczenia, które zapewniają większą widoczność w algorytmie serwisu — oskarżające policję o tuszowanie sprawy i sugerujące, że autorzy mają informacje na temat tożsamości rzekomych podejrzanych.

Sander Van Der Linden, profesor psychologii społecznej na Uniwersytecie Cambridge, używa określenia „terroryzm stochastyczny" do opisywania wydarzeń takich jak to.

"Chodzi w istocie o prawdopodobieństwo, że ideologicznie motywowana dezinformacja rozpowszechniana w internecie prowadzi do realnych szkód i przemocy poza siecią. W szczególności dezinformacja antyimigracyjna coraz częściej ma potencjał, by przeradzać się w przemoc," mówi.

Oburzenie i protesty w Internecie

W tygodniu następującym po policyjnym apelu odbył się protest.

Część lokalnych mieszkańców wzięła w nim udział, domagając się wyjaśnień dotyczących wydarzeń. Inni uczestnicy — jak się wydawało — przyjechali spoza Epsom. Protestujący żądali podania opisów domniemanych sprawców.

Jedno z popularnych kont na platformie X — Inevitable West, które wcześniej badałam i które wydaje się działać spoza Wielkiej Brytanii — opublikowało nagrania z protestu, twierdząc, że „CAŁA Brytania popiera tych patriotów".

Wpis dotarł do ponad pół miliona użytkowników, pokazując, w jaki sposób algorytmy niektórych platform promują treści typu rage bait [ang. dosłownie kuszenie złością].

Kilka dni po pierwszym apelu do świadków policja hrabstwa Surrey poinformowała, że nie znalazła dowodów potwierdzających, iż do przestępstwa doszło „tak, jak to zgłoszono", i jednoznacznie stwierdziła, że nie ma żadnych dowodów na udział osób ubiegających się o azyl lub migrantów.

To jednak niewiele zrobiło, by uciszyć internetowe oburzenie.

Jedna z lokalnych grup na Facebooku została tak zalana treściami, że jej administratorzy byli zmuszeni wydać ostrzeżenie, iż forum „nigdy nie miało być miejscem, w którym szerzy się nienawiść, wrogość i skrajnie nieprzyjemne zachowania".

Inny viralowy wpis, który zdobył niemal pół miliona odsłon, twierdził — bez żadnych dowodów — że rodzice młodej kobiety znajdującej się w centrum zarzutów są uciszani i że powiedziano im, iż „nie wolno im rozmawiać z mediami" oraz że „zostaną aresztowani, jeśli to zrobią".

Wpis kończył się pytaniem: „Czy ten kraj jest już skończony?"

Niepokoje ponownie się nasiliły, gdy grupa protestujących po raz drugi przybyła do Epsom. Na nagraniach widać osoby krzyczące „wynoście ich stąd" oraz wchodzące do lokalnego hotelu, w którym — jak się okazało — nie przebywali imigranci. Pojawienie się oddziałów policji prewencyjnej doprowadziło do publikacji postów sugerujących, że protestujący są traktowani niesprawiedliwie.

Do tej pory zatrzymano pięć osób w wieku od 15 do 23 lat z różnych miejsc hrabstwa Surrey i Londynu, podejrzanych o naruszenie porządku publicznego i zniszczenie mienia po tym, jak w funkcjonariuszy rzucano „pociski".

Kolejne nagrania z protestów rozprzestrzeniały się w sieci, wywołując pytania o to, co było prawdziwe, a co zostało wygenerowane przez sztuczną inteligencję.

Nie mając żadnych potwierdzonych faktów dotyczących sprawy, użytkownicy masowo udostępniali emocjonalne spekulacje i nieprawdziwe informacje, podsycające lęki związane z imigracją — co, jak poinformowała policja hrabstwa Surrey, wywołało „zaniepokojenie" w lokalnej społeczności.

Dyskusje w internecie zaczęły cichnąć dopiero wtedy, gdy policja ujawniła w tym tygodniu, że „do żadnego przestępstwa seksualnego nie doszło", a prowadzone dochodzenie zostało zakończone.

Siła algorytmów

Komisarz ds. policji i przestępczości Lisa Townsend powiedziała, że na tak wczesnym i delikatnym etapie sprawy „nie byłoby właściwe prowadzenie bieżącego komentarza na temat śledztwa, dopóki wszystkie czynności nie zostały zakończone".

Jednocześnie przyznała, że „zawsze są oczywiście wnioski do wyciągnięcia" w kwestii tego, jakie informacje policja udostępnia publicznie.

"Niestety, tę sytuację wykorzystali niektórzy, którzy posłużyli się uzasadnionymi obawami lokalnych mieszkańców o bezpieczeństwo kobiet i dziewcząt w naszych społecznościach, by forsować znacznie bardziej złowrogą narrację," powiedziała.

"Zamiast wykazać się cierpliwością i powściągliwością oraz pozwolić policji wykonać jej pracę i ustalić fakty, mieliśmy do czynienia z licznymi komentatorami w mediach społecznościowych, politykami i „ekspertami", którzy przedstawiali własne teorie na temat sprawy, o której mieli bardzo ograniczoną wiedzę. Wielu z nich, szczerze mówiąc, powinno wiedzieć lepiej," dodała.

Sekwencja wydarzeń w Epsom pokazuje siłę algorytmów mediów społecznościowych. Gdy algorytmy są zaprojektowane tak, by nagradzać treści typu rage bait — regularnie podsuwając je kolejnym użytkownikom — mogą realnie wpływać na kształtowanie i zniekształcanie przekonań ludzi w rzeczywistym świecie. Platforma X nie odpowiedziała na prośbę BBC o komentarz do tego artykułu.

Widać tu także podobieństwa do gwałtownych zamieszek, do których doszło w Southport w 2024 roku po zabójstwie Bebe King, Elsie Dot Stancombe i Alice da Silva Aguiar podczas zajęć tanecznych.

Wówczas część osób, opierając się na szczątkowych informacjach o sprawcy brutalnego ataku, fałszywie twierdziła, że był on muzułmańskim uchodźcą — co tylko podsyciło falę gniewu.

Po burzy, jaka rozpętała się w Epsom wokół przestępstwa, do którego w rzeczywistości nie doszło, wydaje się, że ani policja, ani giganci mediów społecznościowych nie wiedzą, jak reagować w sytuacjach, gdy brakuje zweryfikowanych informacji, a jednocześnie istnieje silne społeczne zapotrzebowanie na natychmiastowe poznanie szczegółów poważnych rzekomych przestępstw.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska