Rozejm w ukraińskim mieście, gdzie mieszkańcy jedli chwasty, by przeżyć

Aktywiści trzymają transparenty z hasłami podczas wiecu poparcia dla mieszkańców Oleszek w obwodzie chersońskim, wzywając społeczność międzynarodową do zwrócenia uwagi na sytuację humanitarną w okupowanym przez Rosję mieście.
    • Autor, Dan Johnson
    • Relacja z, Kijów
    • Autor, Olga Malchevska
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 3 min

W okupowanym przez Rosję ukraińskim mieście Ołeszki rozpoczął się rozejm. Mieszkańcy od miesięcy są tam odcięci od dostaw żywności, wody i prądu.

Według ukraińskich władz i rosyjskiego ministerstwa obrony ograniczone zawieszenie broni jest przestrzegane. Rozejm, który według Białego Domu udało się wynegocjować dzięki amerykańskiej pierwszej damie Melanii Trump, ma umożliwić dostarczenie pomocy humanitarnej i ewakuację cywilów w piątek.

Ołeszki leżą na linii frontu w obwodzie chersońskim. Od ukraińskich pozycji miasto oddziela Dniepr, a z drugiej strony otaczają je rosyjskie wojska.

Wielu mieszkańców, by przeżyć, gotuje chwasty zebrane w ogrodach. W rozmowie z BBC opowiadali o skrajnym głodzie i podkreślali, że chcą opuścić miasto.

Niektórzy obawiają się jednak, że rozejm nie przetrwa długo. Jeden z mieszkańców powiedział: „Nie wierzę w humanitaryzm Rosji".

Przed wojną Ołeszki liczyły około 24 tys. mieszkańców. Rosja zajęła miasto w pierwszych dniach pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku. Według ukraińskich szacunków w mieście i jego okolicach pozostaje około 6 tys. osób, w tym 200 dzieci.

W mieście nie działają żadne sklepy, a od trzech lat mieszkańcy są pozbawieni prądu, gazu i bieżącej wody.

Ukraina próbowała dostarczać pomoc, jednak w ostatnich miesiącach bez powodzenia. Opuszczenie miasta pieszo jest zbyt niebezpieczne ze względu na zaminowane drogi. Zawieszenie broni ma umożliwić dotarcie zaopatrzenia do miasta i oczyszczenie dróg z min, aby umożliwić ludziom bezpieczne opuszczenie miasta.

Jedna z mieszkanek powiedziała BBC, że przebywa w szpitalu i dochodzi do zdrowia po dwóch operacjach po tym, jak nadepnęła na minę.

„Nie wiem, ile czasu będę musiała tu spędzić," powiedziała, obawiając się, że nie zdąży dołączyć do zaplanowanej na piątek ewakuacji.

Kontakt z mieszkańcami Ołeszek jest utrudniony z powodu problemów z łącznością. Wielu z nich nie chce też mówić o sytuacji w mieście z obawy przed represjami ze strony Rosjan. Z tego względu trudno niezależnie potwierdzić doniesienia o przestrzeganiu zawieszenia broni.

Wciąż niejasnych pozostaje wiele szczegółów dotyczących ewakuacji, w tym początkowo także sposób i miejsce rejestracji. Niektórzy mieszkańcy pytają, czy będą mogli zabrać ze sobą zwierzęta. Inni zastanawiają się, jaka przyszłość czeka ich po opuszczeniu domów.

Choć wielu mieszkańców z nadzieją myśli o ewakuacji, pojawiają się też obawy, że Rosja może nie pozwolić im wrócić do Ukrainy albo sprawdzać ich telefony i aktywność w internecie pod kątem oznak poparcia dla Ukrainy. Taka sytuacja mogłaby doprowadzić do ich zatrzymania i torturowania.

Osoba pozostająca w kontakcie z rodziną w Ołeszkach powiedziała, że obawia się wznowienia ostrzału w trakcie ewakuacji, a także tego, że o złamanie rozejmu w jakiś sposób zostanie oskarżona Ukraina.

W ubiegłym miesiącu Kreml przyznał, że w Oleszkach panuje „krytyczna sytuacja" i występują „problemy z dostawami żywności i leków", dodając jednak, że „rosyjskie wojsko pracuje nad ich rozwiązaniem" i obwiniając o sytuację Kijów.

W reakcji na sytuację Biały Dom poinformował w ubiegłym tygodniu, że Melania Trump wynegocjowała zawieszenie broni. Nie podano jednak szczegółów dotyczących tego, jak długo miałoby ono obowiązywać.

Rosyjskie ministerstwo obrony przekazało w serwisie Telegram, że w ramach przygotowań do operacji humanitarnej wstrzymało o godz. 04:00 czasu moskiewskiego (03:00 czasu polskiego) ostrzał w kierunku ukraińskiego Chersonia, położonego po drugiej stronie rzeki naprzeciw Ołeszek.

Rozpoczęcie zawieszenia broni potwierdził również w mediach społecznościowych ukraiński rzecznik praw człowieka Dmytro Łubiniec.

„Jako szef ukraińskiego zespołu negocjacyjnego potwierdzam, że strona ukraińska wywiązuje się ze swoich zobowiązań," napisał na Facebooku.

Biały Dom poinformował także w ubiegłotygodniowym oświadczeniu, że „cywilni przywódcy obu krajów będą współpracować, odwiedzając mieszkańców Ołeszek w ich domach i oceniając zakres pomocy, jakiej potrzebują".

Pierwsza dama USA, choć pozostaje mniej aktywna publicznie niż niektóre jej poprzedniczki i tylko sporadycznie pojawia się na wydarzeniach w Białym Domu, zaangażowała się w działania dotyczące skutków humanitarnych wojny Rosji przeciwko Ukrainie.

W sierpniu 2025 roku napisała list do rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, w którym stwierdziła, że nadszedł „czas, by chronić dzieci i przyszłe pokolenia na całym świecie".

Choć w Ołeszkach trwa rozejm, w innych częściach Ukrainy ataki nie ustają.

W poniedziałek wieczorem w wyniku ostrzału Kijowa uszkodzone zostały uniwersytet i most. Zginęła jedna osoba, a 14 zostało rannych.

Z kolei w Rosji jedna osoba zginęła, a sześć zostało rannych po ataku ukraińskiego drona na Briańsk.

Dodatkowy reportaż: Hafsy Khalila i Sareena Habeshiana

Przy tłumaczeniu tego artykułu, który oryginalnie był napisany w języku angielskim, użyto narzędzi AI. Dziennikarz BBC sprawdził tłumaczenie przed publikacją. Więcej o tym, jak używamy AI.

Edycja: Nicole Frydrych