Poczobut wolny. Butiagin przekazany. Kulisy wymiany więźniów z Białorusią

Premier Polski Donald Tusk powitał Andrzeja Poczobuta po jego uwolnieniu w ramach wymiany więźniów na granicy polsko‑białoruskiej 28 kwietnia 2026 roku.

Źródło zdjęcia, Konto X Donalda Tuska via Getty Images

Podpis zdjęcia, Premier Polski Donald Tusk powitał Andrzeja Poczobuta po jego uwolnieniu w ramach wymiany więźniów na granicy polsko‑białoruskiej 28 kwietnia 2026 roku.
    • Autor,
    • Stanowisko, Korespondent BBC News w Warszawie
  • Czas czytania: 4 min

Najnowsza wymiana więźniów z Białorusią została w Polsce przyjęta z radością, ale na Ukrainie — z rozczarowaniem.

W ramach wymiany „pięciu za pięciu" uwolniony został m.in. białorusko‑polski dziennikarz i działacz Andrzej Poczobut.

"Radujmy się, mamy go! Po 1860 dniach w więzieniu o zaostrzonym rygorze nasz bohaterski rodak, męczennik sprawy wolności, Andrzej Poczobut jest w Polsce cały i zdrowy," powiedział na konferencji szef dyplomacji, Radosław Sikorski.

W 2023 roku Poczobut został skazany na osiem lat więzienia o zaostrzonym rygorze za „podżeganie do nienawiści" oraz „zagrażanie bezpieczeństwu narodowemu" w procesie, który Warszawa określiła jako pokazowy.

Premier Donald Tusk wykorzystał okazję do zdjęć, witając wychudzonego Poczobuta na polsko‑białoruskiej granicy w chwili jego przyjazdu.

Pomiń treść z X
Zezwolić na treść z X?

Ten artykuł zawiera treści z serwisu X. Prosimy o zaznaczenie zgody przed załadowaniem, ponieważ w treści mogą być używane pliki cookie i inne technologie. Przed zaznaczeniem zgody, możesz zapoznać się z polityką plików cookiei polityką prywatności serwisu X. Aby wyświetlić treść, wybierz „zaakceptuj i kontynuuj

BBC nie ponosi odpowiedzialności za treści na stronach zewnętrznych.

Koniec treści z X

W Polsce Poczobut stał się najbardziej znanym więźniem politycznym na Białorusi. W ubiegłym roku Parlament Europejski przyznał mu Nagrodę Sacharowa za Wolność Myśli — Poczobut był jednym z dwóch dziennikarzy uhonorowanych tym wyróżnieniem.

Został aresztowany w 2021 roku w ramach szeroko zakrojonych represji wobec opozycji po wyborach prezydenckich na Białorusi w 2020 roku, które zostały potępione przez międzynarodowych obserwatorów oraz białoruską opozycję jako sfałszowane.

Poczobut pracował na Białorusi jako dziennikarz polskiego dziennika Gazeta Wyborcza i był także członkiem Związku Polaków na Białorusi, organizacji reprezentującej interesy polskiej mniejszości w tym kraju.

Podczas konferencji prasowej w Warszawie, w której uczestniczył także specjalny wysłannik prezydenta Donalda Trumpa ds. Białorusi John Coale, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podziękował Stanom Zjednoczonym za ich rolę w doprowadzeniu do uwolnienia więźniów, mówiąc, że „nie byłoby to możliwe bez prezydenta Donalda Trumpa, jego decyzji, a także bez specjalnego wysłannika USA ds. Białorusi Johna Coale'a i całego Departamentu Stanu".

John Coale powiedział, że jego zespół od ponad roku pracował nad uwolnieniem 500 więźniów z Białorusi, a negocjacje z białoruskim przywódcą Alaksandrem Łukaszenką były „złożone".

"Jeśli chcesz być graczem na arenie międzynarodowej, musisz podejmować takie działania. Ludzie muszą pamiętać, że do uwolnienia więźnia potrzeba dwóch stron — Łukaszenki i nas. Dlatego mamy uznanie dla tego, co zrobił w odniesieniu do opozycji w swoim kraju. Nie mówię, że jest Churchillem, ale mówię, że zmierza we właściwym kierunku, a dzisiejszy dzień to pokazuje," powiedział Coale.

Sikorski poinformował również, że jednym z więźniów, z których Polska „zrezygnowała" w ramach wymiany, był rosyjski historyk, nie podając jego nazwiska.

W Warszawie pojawił się transparent odliczający dni uwięzienia dziennikarza Andrzeja Poczobuta na Białorusi. Po jego uwolnieniu 28 kwietnia 2026 roku — w ramach działań dyplomatycznych prowadzonych przez administrację USA — tablicę oznaczono napisem „wolny”. Poczobut, korespondent Gazety Wyborczej i jedna z czołowych postaci polskiej mniejszości na Białorusi, odbywał karę ośmiu lat więzienia w sprawie uznawanej za politycznie motywowaną.

Źródło zdjęcia, NurPhoto via Getty Images

Podpis zdjęcia, W Warszawie pojawił się transparent odliczający dni uwięzienia dziennikarza Andrzeja Poczobuta na Białorusi.

Później okazało się, że chodzi o historyka Aleksandra Butiagina, który przebywał w areszcie w Polsce, oczekując na ekstradycję do Ukrainy.

Archeolog jest poszukiwany tam pod zarzutem spowodowania strat o wartości 4,58 mln dolarów w wyniku nielegalnych wykopalisk prowadzonych na terenie starożytnego greckiego miasta Myrmekion, położonego na obszarze dzisiejszego Krymu.

Butiagin został zatrzymany w Polsce w grudniu na wniosek Ukrainy. Jak informowano, podróżował wówczas po Europie, wygłaszając wykłady. Rosja domagała się, by umożliwiono mu powrót do kraju.

W ubiegłym miesiącu warszawski sąd zatwierdził jego ekstradycję do Ukrainy. W razie uznania go za winnego groziło mu tam do pięciu lat więzienia.

Butiagin, archeolog związany ze światowej sławy Państwowym Muzeum Ermitażu w Petersburgu, zaprzecza stawianym mu zarzutom. Dotyczą one wykopalisk prowadzonych przez niego w rejonie Kerczu po rosyjskiej inwazji i aneksji Krymu w 2014 roku. Butiagin kierował tam również badaniami archeologicznymi jeszcze przed aneksją.

Jak podają media, ukraińscy prokuratorzy oparli zarzuty m.in. na danych teledetekcyjnych, które wykazały zmiany w ukształtowaniu terenu stanowiska, a także na publikacjach Ermitażu dotyczących odkrycia 30 złotych monet z czasów Aleksandra Wielkiego.

Prawnik Butiagina w Polsce, Adam Domański, powiedział stacji RMF FM, że archeolog twierdził, iż do samego końca nie było pewne, czy zostanie objęty wymianą więźniów.

Ukraińskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że ubolewa nad decyzją o uwolnieniu Butiagina. Rzecznik MSZ Ukrainy, cytowany przez ukraińską ambasadę w Polsce, powiedział:

„Ukraina z przykrością dowiedziała się, że wbrew wcześniejszej, całkowicie słusznej decyzji polskiego sądu, obywatel Rosji, wobec którego istnieją uzasadnione podejrzenia o popełnienie przestępstwa na terytorium Ukrainy, w szczególności o wywóz dóbr kultury z Krymu, nie został jednak ekstradowany do Ukrainy".

Rosyjski oskarżony Aleksander Butyagin został wyprowadzony w kajdankach z sali warszawskiego sądu okręgowego 15 stycznia 2026 roku, po zakończeniu procedury ekstradycyjnej do Ukrainy.

Źródło zdjęcia, AFP

Przedstawiciel ukraińskiego resortu zwrócił uwagę, że "oczywiste jest, że strona rosyjska cynicznie wykorzysta ten polityczno-prawny epizod do uzasadniania okupacji Krymu oraz eksploatacji tymczasowo okupowanego terytorium Ukrainy".

W komunikacie czytamy także, że "Ukraina konsekwentnie domaga się pociągnięcia do rzeczywistej odpowiedzialności prawnej wszystkich rosyjskich podmiotów, które działają na rzecz okupacji i wojny".

"W odniesieniu do sprawy [Aleksandra] Butiagina oraz innych podobnych przypadków Ukraina będzie nadal stosować odpowiednie mechanizmy prawne, a także działać w jurysdykcjach partnerów," podaje komunikat.

Tusk powiedział, że Białoruś uwolniła trzech więźniów przez granicę z Polską: Andrzeja Poczobuta, Grzegorza Gawła — polskiego karmelitę aresztowanego we wrześniu ubiegłego roku pod zarzutem szpiegostwa, które Warszawa uznała za bezpodstawne — oraz obywatela Białorusi współpracującego z polskimi służbami bezpieczeństwa.

Z kolei według rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Butiagin został wymieniony w zamian za dwóch funkcjonariuszy mołdawskich sił specjalnych.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska