Chińskie 'więzienia dla otyłych': ważenie dwa razy dziennie, intensywne ćwiczenia i zakaz podjadania

Źródło zdjęcia, TL Huang
- Autor, Sarah Bell
- Stanowisko, Global Digital Health
- Czas czytania: 4 min
Czy zapłacilibyście 2200 zł za miesięczny obóz odchudzania w wojskowym stylu?
W mediach społecznościowych coraz częściej pojawiają się nagrania z tak zwanych „więzień dla otyłych" w Chinach. Widać na nich ludzi ćwiczących w ogromnych halach sportowych, stojących w kolejkach po jedzenie w stołówce i śpiących w salach z łóżkami ustawionymi w rzędy.
Ten najnowszy trend fitnessu nie ma nic wspólnego z luksusowym spa — to chińskie obozy odchudzania. Udział w nich oznacza ścisły zakaz podjadania oraz obowiązkowe ważenie się dwa razy dziennie.
Według chińskich mediów w całym kraju działa około 1000 takich obozów.
Za ok. 2200 zł można wykupić miesięczny pobyt obejmujący zakwaterowanie, wyżywienie oraz codzienne zajęcia sportowe.
Twórczyni internetowa TL Huang, która relacjonowała swoje doświadczenia na Instagramie pod pseudonimem eggeats, powiedziała w podcaście BBC World Service, że pobyt „zdecydowanie przypominał więzienie".
Przez 28 dni nie opuszczała terenu obozu i musiała regularnie kontrolować swoją wagę.
„Trenerzy nadzorowali nas, pilnowali, żebyśmy nie przemycali niezdrowego jedzenia i żebyśmy chodzili na wszystkie zajęcia. Nie wolno nam było opuszczać zajęć ani wyjeżdżać z obozu bez ważnego powodu," powiedziała.
Choć Huang uważa pobyt za skuteczny, eksperci ds. żywienia ostrzegają, że tak ekstremalne metody mogą wiązać się z poważnymi zagrożeniami — zarówno dla zdrowia fizycznego, jak i psychicznego.
„Niektóre obozy zakładają utratę jednego kilograma dziennie. To znacznie przekracza bezpieczne normy, nawet u dorosłych objętych opieką medyczną," mówi trener personalny i dietetyk Luke Hanna.
Jak działają te obozy i skąd bierze się ich rosnąca popularność?
'Czas na zmianę'

Źródło zdjęcia, TL Huang
Chiny, podobnie jak reszta świata, mierzą się z narastającym problemem otyłości.
Huang mówi, że po raz pierwszy usłyszała o takich obozach od swojej mamy.
Po przybraniu około 20 kilogramów w ciągu trzech lat poczuła się „naprawdę niezdrowo", a komentarze ze strony krewnych sprawiły, że uznała, iż „nadszedł czas na zmianę".
Udział w obozie był dla niej „ogromnym szokiem kulturowym".
Każdy dzień rozpoczynał się od ważenia o 7:30 rano i obejmował cztery godziny ćwiczeń, w tym zajęcia spinningowe, trening na trampolinach, HIIT (trening interwałowy o wysokiej intensywności), tabatę — jeszcze bardziej intensywną formę HIIT — oraz trening siłowy.
Na śniadanie serwowano np. cztery jajka na twardo, pół pomidora i dwa plasterki ogórka. W jednym z nagrań Huang ocenia swoje lunche, które obejmowały m.in. krewetki, gotowane na parze warzywa i tofu albo rybę na parze, chiński seler, zielone warzywa liściaste i kalafior.
Od uczestników oczekiwano również udziału w ostatnich, godzinnych zajęciach spinningowych po kolacji, po których następowało drugie ważenie o 19:30. Dopiero potem mogli wziąć prysznic i odpocząć.
Mimo, że warunki określała jako przypominające więzienie, Huang uważa, że pobyt był tego wart — w ciągu 28 dni schudła 6 kilogramów.
'Zaburzanie prawidłowego rozwoju'

Źródło zdjęcia, Getty Images
Dietetyk Hanna mówi, że podejście stosowane w tego typu obozach budzi niepokój, ponieważ podczas utraty masy ciała traci się nie tylko tłuszcz, ale także tkankę mięśniową. Stosowanie ekstremalnych metod, takich jak nadmierna ilość ćwiczeń, zwiększa ryzyko utraty mięśni.
Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) zaleca stopniową redukcję masy ciała, uznając utratę około 0,5–1 kilograma tygodniowo za bezpieczną.
Hanna podkreśla, że zamiast drastycznych rozwiązań warto skupić się na stopniowych zmianach nawyków — regularnym, wartościowym jedzeniu, odpowiedniej podaży białka oraz aktywności fizycznej podejmowanej dla zdrowia, przyjemności i sprawności, a nie jako formy kary.
W jednym ze swoich filmów na Instagramie TL Huang przyznała, że powrót do domu po pobycie w obozie był dla niej szczególnie trudny, ponieważ jej ciało przestało rozumieć, czym jest „normalne" jedzenie.
Dyskryminacja

Źródło zdjęcia, TL Huang
Obozy odchudzania zaczęły zyskiwać popularność w Chinach na początku lat 2000., po emisji telewizyjnego filmu dokumentalnego o organizacjach zajmujących się redukcją wagi — mówi Wanqing Zhang z zespołu BBC Global China.
Trenerzy występujący w tych programach zdecydowali się później otwierać własne obozy odchudzające. Prawdziwy boom nastąpił jednak dopiero w ciągu ostatniej dekady, wraz z rozwojem mediów społecznościowych.
Problem otyłości narasta na całym świecie. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w 2022 r. 43% dorosłych na świecie miało nadwagę, a 16% zmagało się z otyłością.
Z danych chińskich władz wynika, że około 34% dorosłych w Chinach ma nadwagę, a 16% jest otyłych.
Jak dodaje Zhang, istotną rolę odgrywa także czynnik kulturowy.
„Chiny to kraj o stosunkowo niskiej akceptacji i tolerancji dla różnorodności wagowej, co oznacza, że osoby z nadwagą częściej doświadczają dyskryminacji — zarówno w miejscu pracy, jak i podczas randkowania," mówi.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Nicole Frydrych








