'Podjęłam złą decyzję' - zawodniczka Hyrox opowiada BBC o incydencie podczas zawodów

Joanna Wietrzyk podczas zawodów Hyrox. Na zdjęciu ma na sobie czarny stanik sportowy oraz ciemną opaskę z napisem „The Feed”. Włosy ma splecione w warkocz i jest w trakcie biegu.
Podpis zdjęcia, Wietrzyk powiedziała, że przeszła infekcję bakteryjną spowodowaną zatruciem pokarmowym.
    • Autor, Jessica Parker
    • Autor, Simon Atkinson
  • Data publikacji
  • Czas czytania: 3 min

Australijska zawodniczka przyznała, że popełniła błąd, kontynuując rywalizację mimo biegunki podczas zawodów sportów wytrzymałościowych.

W rozmowie z BBC przed powrotem do rywalizacji Joanna Wietrzyk przyznała, że jej determinacja, by wygrać wrześniowe zawody Hyrox w Pekinie, wpłynęła na ocenę sytuacji.

„To była moja decyzja, by kontynuować rywalizację, więc biorę za nią pełną odpowiedzialność," powiedziała.

Zapytana, dlaczego zdecydowała się kontynuować zawody, odpowiedziała: „Nie myślałam wtedy o osobach wokół mnie. Z perspektywy czasu była to zła decyzja i szczerze przepraszam wszystkich, których to dotknęło''.

24-letnia zawodniczka przyznała, że całe wydarzenie oraz późniejsza fala krytyki były dla niej „traumatycznym doświadczeniem".

Dodała również, że rozważała zakończenie kariery w tej dyscyplinie, w której jest rekordzistką świata.

Hyrox polega na naprzemiennym pokonywaniu kilometrowych odcinków biegu oraz wykonywaniu ćwiczeń funkcjonalnych, takich jak pchanie sań obciążeniowych, wiosłowanie na ergometrze czy wykroki z workiem z piaskiem.

Od momentu powstania w 2017 roku w Hamburgu na północy Niemiec zawody zyskały ogromną popularność i są dziś rozgrywane na całym świecie.

Mniej więcej w połowie ubiegłomiesięcznych zawodów Wietrzyk dostała biegunki. Zdjęcia pokazujące ślady kału na jej ciele szybko rozpowszechniły się w internecie.

Zapytana, czy organizatorzy powinni byli wycofać ją z rywalizacji, odpowiedziała, że w tamtym momencie nikt nie sugerował jej przerwania startu.

Współzałożyciel Hyrox, Moritz Fürste, przeprosił za zaistniałą sytuację i przyznał, że błędem był brak natychmiastowej reakcji podczas zawodów.

Po incydencie wprowadzono nowe przepisy, które umożliwiają wycofanie zawodnika z rywalizacji, jeśli jego stan stwarza ryzyko skażenia lub zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa innych uczestników. Zmiany są szczególnie istotne w przypadku zawodów halowych, podczas których używany jest wspólny sprzęt.

Choć początkowo w usuniętym już wpisie na Instagramie broniła swojego zachowania, tydzień po zawodach w Pekinie Wietrzyk przeprosiła i zapowiedziała, że zrzeka się zwycięstwa oraz wycofuje swój wynik.

Przed piątkowym startem w Hamburgu przyznała, że jest „zdenerwowana" powrotem do rywalizacji i ma nadzieję, że ten incydent nie będzie jej definiował.

„Nie chcę, żeby stało się to moją wizytówką," powiedziała.

Joanna Wietrzyk z włosami spiętymi w warkocz.
Podpis zdjęcia, Joanna Wietrzyk zasugerowała, że determinacja, by wygrać, sprawiła, że błędnie oceniła sytuację.

W pierwszym wywiadzie od czasu zawodów w Pekinie Wietrzyk powiedziała, że przeszła infekcję bakteryjną wywołaną zatruciem pokarmowym, jednak do startu przystępowała, czując się „naprawdę bardzo dobrze".

„To wydarzyło się nagle," powiedziała BBC.

„Dopiero mniej więcej w połowie zawodów pojawił się problem. W tamtym momencie, jako bardzo ambitna zawodniczka rywalizująca na najwyższym poziomie, byłam skupiona wyłącznie na rywalizacji."

„Oczywiście naraziłam innych na ryzyko," przyznała.

Według doniesień medialnych Hyrox China zwrócił części uczestników opłaty startowe po tym incydencie.

Joanna Wietrzyk podczas zawodów Hyrox. Na zdjęciu podnosi ciężki worek, obserwowana przez sędzię.
Podpis zdjęcia, Hyrox spotkał się z krytyką za niewycofanie Wietrzyk z rywalizacji.

Wietrzyk przyznała również, że żałuje swojego pierwszego wpisu w mediach społecznościowych opublikowanego po zawodach, w którym napisała m.in. „Daj z siebie wszystko albo wracaj do domu" oraz „zwycięstwo to zwycięstwo".

Jak powiedziała, po zawodach była skoncentrowana przede wszystkim na poradzeniu sobie z sytuacją i uzyskaniu pomocy medycznej.

„Nie zastanowiłam się nad tym, jak ta sytuacja mogła zostać odebrana przez opinię publiczną.''

Zapytana, czy jej przeprosiny nie były próbą ratowania wizerunku lub czy nie pojawiły się zbyt późno, odpowiedziała, że nie spodziewała się tak dużego rozgłosu wokół incydentu.

„Potrzebowałam kilku dni, żeby to przemyśleć.''

Mówiąc o mentalności sportowców rywalizujących na najwyższym poziomie, stwierdziła: „Są niezwykle skupieni na zwycięstwie, osiąganiu jak najlepszych wyników, wykorzystaniu efektów treningów oraz pokazaniu światu, na co ich stać''.

Po kilku tygodniach refleksji dodała: „W życiu są ważniejsze rzeczy niż samo ściganie się i wygrywanie''.

Po ujawnieniu w internecie tożsamości Wietrzyk organizacja Hyrox poinformowała, że osoby kierujące wobec zawodniczki groźby lub obraźliwe wiadomości będą wykluczane z przyszłych zawodów.

Przy tłumaczeniu tego artykułu, który oryginalnie był napisany w języku angielskim, użyto narzędzi AI. Dziennikarz BBC sprawdził tłumaczenie przed publikacją. Więcej o tym, jak używamy AI.

Edycja: Julita Waleskiewicz